Polityka

Mocne ostrzeżenie przed scenariuszem rumuńskim i zagrożenie dla wolności

W obliczu zbliżającej się drugiej tury wyborów prezydenckich, politycy Zjednoczonej Prawicy podnoszą alarm – ich zdaniem zwycięstwo Rafała Trzaskowskiego może doprowadzić do znacznego ograniczenia wolności słowa w Polsce. Patryk Jaki i Mariusz Błaszczak wskazują na Rumunię jako ostrzegawczy przykład tego, co może wydarzyć się również nad Wisłą.

3 min czytania
Fot. screenshot - YouTube (Janusz Jaskółka); X (Zbigniew Rudnicki)
Fot. screenshot - YouTube (Janusz Jaskółka); X (Zbigniew Rudnicki)
W obliczu zbliżającej się drugiej tury wyborów prezydenckich, politycy Zjednoczonej Prawicy podnoszą alarm – ich zdaniem zwycięstwo Rafała Trzaskowskiego może doprowadzić do znacznego ograniczenia wolności słowa w Polsce. Patryk Jaki i Mariusz Błaszczak wskazują na Rumunię jako ostrzegawczy przykład tego, co może wydarzyć się również nad Wisłą.

„To nie są już tylko wybory między Polską biało-czerwoną a tęczową – jak mówił Karol Nawrocki – ale przede wszystkim wybór między Polską wolności a Polską cenzury” – zaznaczył europoseł Patryk Jaki podczas konferencji prasowej. W jego opinii, planowana przez rząd Donalda Tuska ustawa o „mowie nienawiści” może posłużyć jako pretekst do wprowadzenia restrykcyjnej kontroli treści publikowanych w internecie.

Jaki podkreśla, że to nie są obawy bez pokrycia. Wskazuje na przykład Rumunii, gdzie tamtejszy parlament ma rozpatrzyć ustawę nakazującą platformom społecznościowym usuwanie „nielegalnych” treści w ciągu zaledwie 15 minut. „To prosta droga do totalnej cenzury – jeśli 30% zgłoszonych treści zostanie uznane za zasadne, platformy mogą być karane wysokimi grzywnami” – ostrzega Jaki. Jak dodaje, podobny projekt gotowy jest już w Warszawie i tylko podpis Trzaskowskiego dzieli go od wejścia w życie.

Podobne ostrzeżenia przekazuje poseł Mariusz Błaszczak, który porównał sytuację w Rumunii do potencjalnej przyszłości Polski. „Rumunia to modelowy przykład tego, co może się wydarzyć w naszym kraju, jeśli – nie daj Boże – wygra Trzaskowski” – napisał były minister obrony na serwisie X. Jego zdaniem Polska może nie tylko wprowadzić cenzurę, ale również zaakceptować obowiązkową relokację migrantów i wysłanie żołnierzy na Ukrainę.

Nowy prezydent Rumunii, Dan Nicuşor – postrzegany jako sojusznik europejskich liberałów – opowiada się za wdrażaniem unijnego paktu migracyjnego, mimo iż unikał jednoznacznych deklaracji w kampanii. „Jeśli korzystamy z członkostwa w Unii, musimy również ponosić odpowiedzialność” – mówił Nicuşor. Tymczasem jego przeciwnik, George Simion, ostrzegał przed „zalewem migrantów” i zapowiadał referendum.

Politycy Zjednoczonej Prawicy alarmują, że podobny kurs może zostać narzucony Polsce, niezależnie od jej dotychczasowego zaangażowania w pomoc uchodźcom z Ukrainy. „Bruksela nie uznaje tego za wystarczający argument – odmowa relokacji może oznaczać konieczność zapłaty 20 tys. euro za każdego nieprzyjętego migranta” – zwraca uwagę Jaki.

Z kolei najnowszy sondaż pracowni OGB wskazuje, że walka o fotel prezydencki będzie wyjątkowo wyrównana – Karol Nawrocki uzyskuje 51,3 proc., a Rafał Trzaskowski 48,7 proc. głosów wśród zdecydowanych wyborców.

Jak podkreślają przedstawiciele prawicy, wybory prezydenckie 2025 nie są tylko politycznym starciem – to fundamentalny wybór dotyczący przyszłości wolności słowa, niezależności narodowej i prawa do wyrażania poglądów bez strachu przed cenzurą.

„Szykuje się scenariusz, w którym za poglądy polityczne będzie się płacić grzywną lub tracić głos w sieci. Nie możemy do tego dopuścić” – przestrzega Patryk Jaki.

Źródło: dorzeczy, x, fronda.pl

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej