Polityka

Morawiecki: Naruszenie „kompromisu” aborcyjnego i syndrom „tłustych kotów” to były błędy

Premier Mateusz Morawiecki po raz kolejny publicznie zadeklarował się jako zwolennik „kompromisu” aborcyjnego, przywracającego możliwość abortowania dzieci poczętych ze względu na zdiagnozowaną chorobę oraz przyznał, że pośród polityków PiS, po ośmiu latach sprawowania władzy, pojawił się syndrom „tłustych kotów”. Jednocześnie wyraził nadzieję, na zbudowanie sejmowej większości przy współudziale posłów z Konfederacji oraz Trzeciej Drogi.

2 min czytania
Fot. Prawo i Sprawiedliwość via Flickr
Fot. Prawo i Sprawiedliwość via Flickr
Premier Mateusz Morawiecki po raz kolejny publicznie zadeklarował się jako zwolennik „kompromisu” aborcyjnego, przywracającego możliwość abortowania dzieci poczętych ze względu na zdiagnozowaną chorobę oraz przyznał, że pośród polityków PiS, po ośmiu latach sprawowania władzy, pojawił się syndrom „tłustych kotów”. Jednocześnie wyraził nadzieję, na zbudowanie sejmowej większości przy współudziale posłów z Konfederacji oraz Trzeciej Drogi.

„Jednym z błędów było złożenie wniosku do Trybunału Konstytucyjnego, który musiał doprowadzić do orzeczenia naruszającego tzw. kompromis aborcyjny” – powiedział Morawiecki w wywiadzie udzielonym dziennikowi „Fakt”.

„Część osób w naszym obozie-w tym ja-przestrzegało wówczas, że ten wniosek może sprawić, że zamiast większej ochrony życia nastąpi mocne odbicie na lewo i ostatecznie wygrają na tym środowiska radykalnie proaborcyjne” – mówił prezes rady ministrów nawiązując do mitycznego „wahadła aborcyjnego”.

W odniesieniu do tzw. „syndromu tłustych kotów” premier stwierdził, że jeśli posłowie PiS tego rodzaju syndrom wykazujący „tego nie zrozumieją, to ich postawę zrozumie kierownictwo partii przy układaniu list do samorządu i europarlamentu”.

Mateusz Morawiecki podkreślił, że w październikowych wyborach na PiS zagłosowało 7,6 mln osób, czyli o 1 mln więcej niż na Platformę Obywatelską oraz prawie 2 mln więcej niż na PiS osiem lat temu, gdy rozpoczynało ono sprawowanie władzy w naszym kraju.

„Wygraliśmy te wybory, ale mam świadomość, jak trudno będzie zbudować w tej chwili większość. Uważamy jednak, że nasi wyborcy mają prawo oczekiwać, że podejmiemy taką próbę” – przekonywał szef polskiego rządu.

Morawiecki wyraził opinię, że „arytmetyka sejmowa to nie jest nauka ścisła” i „różne wyniki i rozdania są możliwe”.

„Chcę wskazać punkty programowe, które łączą program PiS i jednocześnie odpowiadają na oczekiwania wyborców Konfederacji czy środowisk Trzeciej Drogi, i w ten sposób wytyczyć pewną strategię działania na przyszłe lata” – mówił premier.

Prezes rady ministrów podkreślił, że „wyobraża sobie koalicję zarówno z Konfederacją, jak i ze środowiskami Trzeciej Drogi”.

„Patrzymy na te punkty z programów innych partii, które są dobre, ciekawe. Jak chociażby prąd na własny użytek z programu Konfederacji, czy na przykład zwiększenie możliwości budowy mieszkań, co jest w programie partii Razem” – spuentował Morawiecki.

Źródło: fakt.pl, fronda.pl

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej