Polityka

„Musieliby najpierw mnie odwołać”. Prezes PiS twardo ucina spekulacje nt. „spisku” w partii

W mediach pojawiły się doniesienia, wedle których w partii rządzącej zawiązała się grupa „spiskowców”, których celem jest odwołanie premiera Mateusza Morawieckiego. Lider partii rządzącej Jarosław Kaczyński jasno wskazuje jednak, że gdyby taka grupa rzeczywiście istniała, najpierw musiałaby go odwołać.

1 min czytania
Fot. screenshot - YouTube (Telewizja Republika)
Fot. screenshot - YouTube (Telewizja Republika)
W mediach pojawiły się doniesienia, wedle których w partii rządzącej zawiązała się grupa „spiskowców”, których celem jest odwołanie premiera Mateusza Morawieckiego. Lider partii rządzącej Jarosław Kaczyński jasno wskazuje jednak, że gdyby taka grupa rzeczywiście istniała, najpierw musiałaby go odwołać.

W ubiegłym tygodniu portal Onet donosił o tajnym spotkaniu polityków Prawa i Sprawiedliwości, którzy mieli dyskutować o możliwości odwołania premiera Mateusza Morawieckiego. Wśród „spiskowców” portal wymienił m.in. prof. Ryszarda Terleckiego, ministra Zbigniewa Raua czy wicepremiera Mariusza Błaszczaka.

Do sprawy w rozmowie z polskatimes.pl odniósł się prezes Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński, który bardzo jasno dał do zrozumienia, że Mateusz Morawiecki pozostanie na swoim stanowisku.

- „Sytuacja wygląda tak, że gdyby taka grupa miała takie cele, to musiałaby mieć na celu jeszcze jedno odwołanie”

- stwierdził lider Zjednoczonej Prawicy.

Dopytywany kogo ma na myśli, Jarosław Kaczyński wskazał na siebie.

- „Z tego względu, że do tej pory było tak, że jednak bez mojej zgody premiera by się nie dało odwołać. Krótko mówiąc – takiej zgody nie ma. To są wymysły”

- podkreślił.

Prezes PiS zapewnił również, że w przypadku kolejnego zwycięstwa, Mateusz Morawiecki pozostanie szefem rządu.

Źródło: Polskatiems.pl, Onet.pl, DoRzeczy.pl

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej