USA

"New York Times": Amerykanie bali się zamachu na Gierasimowa

Jak czytamy w dzienniku "New York Times", Stany Zjednoczone próbowały zapobiec zamachowi na szefa Sztabu Generalnego Sił Zbrojnych Rosji Walerija Gierasimowa, którego chciało zlikwidować wojsko ukraińskie.

2 min czytania
Fot. screenshot - YouTube (Минобороны России)
Fot. screenshot - YouTube (Минобороны России)
Jak czytamy w dzienniku "New York Times", Stany Zjednoczone próbowały zapobiec zamachowi na szefa Sztabu Generalnego Sił Zbrojnych Rosji Walerija Gierasimowa, którego chciało zlikwidować wojsko ukraińskie.

NYT powołując się na swoje źródła pisze, ze Stany Zjednoczone wiedziały o planowanej wyprawie Gierasimowa na front, ale tej informacji nie przekazały stronie ukraińckiej obawiając się otwartej wojny pomiędzy USA i Rosją.

Do próby zamachu – pisze NYT – miło dość podczas tuż po przybyciu rosyjskiego generała do strefy specjalnej w Donbasie.

- Gierasimow dokonał w kwietniu inspekcji rosyjskich zgrupowań wojsk, otrzymał od dowódców meldunki o użyciu wojsk w trakcie realizacji zadań Północnego Okręgu Wojskowego, a także od innych urzędników w kwestiach wsparcia bojowego działań wojsk rosyjskich na różnych kierunkach – pisze portal tysol.pl.

To właśnie informacjami o tej podróży wywiad amerykański, podaje źródło "NYT", nie podzielił się z Kijowem. Obawiano się, że w przypadku udanego zamachu mogłoby dość do bezpośredniej konfrontacji między Stanami Zjednoczonymi a Rosją.

Służby ukraińskie dowiedziały się jednak o tych planach Gierasimowa. Wysocy rangą urzędnicy amerykańskiej administracji mili jednak po konsultacjach z Białym Domem poprosić Ukraińców o odwołanie ataku.

Jak dalej pisze NYT, informacja z USA miała przyjść za późno – już po rozpoczęciu ataku na pozycję generała. W jego wyniku zginęło wielu Rosjan. Gierasimowi jednak udało się ujść cało. Po tym wydarzeniu, rosyjscy dowódcy wojskowi znacznie ograniczyli wizyty na froncie.

Źródło: pap, tysol.pl

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej