USA

Nie „czy”, lecz „kiedy”. Analityk PISM o przyszłości Grenlandii w strategii USA

Przejęcie kontroli nad Grenlandią przez Stany Zjednoczone może być tylko kwestią czasu – taką ocenę przedstawił analityk Polski Instytut Spraw Międzynarodowych Paweł Markiewicz. Jego zdaniem Waszyngton nie zdecyduje się ani na siłowe zajęcie wyspy, ani na jej formalny zakup, lecz może sięgnąć po znacznie subtelniejsze narzędzia polityczne.

2 min czytania
Fot. Screenshot - YouTube (Megyn Kelly)
Fot. Screenshot - YouTube (Megyn Kelly)
Przejęcie kontroli nad Grenlandią przez Stany Zjednoczone może być tylko kwestią czasu – taką ocenę przedstawił analityk Polski Instytut Spraw Międzynarodowych Paweł Markiewicz. Jego zdaniem Waszyngton nie zdecyduje się ani na siłowe zajęcie wyspy, ani na jej formalny zakup, lecz może sięgnąć po znacznie subtelniejsze narzędzia polityczne.

Wypowiedzi amerykańskich polityków nie pozostawiają wątpliwości, że Grenlandia zajmuje szczególne miejsce w kalkulacjach bezpieczeństwa USA. Donald Trump wielokrotnie podkreślał, że wyspa jest kluczowa z punktu widzenia obrony Stanów Zjednoczonych. Rzeczniczka Białego Domu Karoline Leavitt mówiła nawet o „różnych opcjach”, nie wykluczając wprost użycia sił zbrojnych, choć sekretarz stanu Marco Rubio wskazywał raczej na scenariusz zakupu.

Markiewicz zwraca jednak uwagę, że taka retoryka to element politycznej presji. W jego ocenie realnym celem USA może być doprowadzenie do ogłoszenia przez Grenlandię niepodległości, a następnie zawarcie z nią umowy o wolnym stowarzyszeniu (COFA) – podobnej do tych, które Stany Zjednoczone mają z Palau, Mikronezją czy Wyspami Marshalla. To pozwoliłoby Waszyngtonowi na trwałe związanie wyspy ze swoją strefą wpływów bez formalnej aneksji.

Znaczenie Grenlandii wzrosło dodatkowo po amerykańskiej interwencji wojskowej w Wenezueli, która – jak zauważa analityk – pokazała gotowość USA do twardego działania w obronie interesów na własnej półkuli. W Narodowej Strategii Bezpieczeństwa opublikowanej przez Biały Dom w grudniu jasno zapisano, że bezpieczeństwo półkuli zachodniej jest jednym z priorytetów obecnej administracji.

Nie chodzi wyłącznie o wojsko. Grenlandia posiada ogromne złoża metali ziem rzadkich – według szacunków drugie co do wielkości na świecie. Surowce te są kluczowe dla nowoczesnych technologii i przemysłu obronnego, a dziś dominującą pozycję w ich wydobyciu i przetwórstwie mają Chiny. Kontrola nad tymi zasobami pozwoliłaby więc USA wzmocnić konkurencyjność wobec Pekinu i Moskwy.

Jak podsumowuje Paweł Markiewicz, Waszyngton może próbować przekonywać Europę, że Grenlandia leży w naturalnej sferze wpływów USA, sugerując jednocześnie gotowość do wsparcia Europy w innych obszarach bezpieczeństwa, choćby w kontekście Ukrainy.

Źródło: PAP, Polski Instytut Spraw Międzynarodowych, Fronda.pl

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej