Unia Europejska

Niemcy budują IV Rzeszę. Odsłaniają karty i biorą Ukrainę za zakładnika

Berlin postanowił zaszantażować Europę. Doradca Olafa Scholza oświadczył, że Niemcy zgodzą się na dołączenie Ukrainy do UE, ale pod warunkiem, że wcześniej zostaną zrealizowane niemieckie postulaty dot. zmiany traktatów. „Z Berlina słyszymy szantaż: jak nie uznacie niemieckiej hegemonii, to będziecie mieć dalej wojnę w Europie” – komentuje dr Jan Parys.

2 min czytania
Fot. OSCE Parliamentary Assembly via Flickr, CC BY-SA 2.0
Fot. OSCE Parliamentary Assembly via Flickr, CC BY-SA 2.0
Berlin postanowił zaszantażować Europę. Doradca Olafa Scholza oświadczył, że Niemcy zgodzą się na dołączenie Ukrainy do UE, ale pod warunkiem, że wcześniej zostaną zrealizowane niemieckie postulaty dot. zmiany traktatów. „Z Berlina słyszymy szantaż: jak nie uznacie niemieckiej hegemonii, to będziecie mieć dalej wojnę w Europie” – komentuje dr Jan Parys.

W umowie koalicyjnej rządu Olafa Scholza znalazł się fragment dot. federalizacji Unii Europejskiej, w której Niemcy, będąc najsilniejszym państwem członkowskim, miałyby odegrać kluczową rolę. Pomysł zjednoczenia Unii Europejskiej pod niemieckim przywództwem nie wszystkim się podoba, ale Berlin znalazł sposób na wymuszenie zmian. W tym celu postanowił wykorzystać dramatyczną sytuację Ukrainy.

- „Niemcy zgodzą się na przystąpienie nowych państw członkowskich tylko wtedy, gdy procesowi temu towarzyszyć będzie reforma UE, tak aby nie zagrozić zdolności bloku do działania”

- oświadczył na niedawnej konferencji organizowanej przez Euractiv Jörg Kukies, sekretarz stanu w Kancelarii Federalnej i główny doradca kanclerza Olafa Scholza.

Reformy te to naturalnie odejście od zasady jednomyślności. Byłby to dla Berlina przełom w budowie czegoś, co coraz częściej określa się „IV Rzeszą”.

Sprawę skomentował na łamach „Rzeczpospolitej” były szef MON dr Jan Parys, który przypomniał, że kilka miesięcy temu zablokowano w UE dyskusję na temat zmian w traktatach.

- „Teraz z Berlina usłyszeliśmy, że nie będzie Ukrainy w UE, o ile wcześniej nie zagwarantujemy Niemcom pozycji hegemona w Europie”

- wskazuje.

Autor podkreśla, że „jest rzeczą oczywistą, iż pokój w Europie wymaga, by Ukraina stała się członkiem Unii Europejskiej”. Tymczasem „z deklaracji Jörga Kukiesa wynika, że wojna będzie trwała dopóty, dopóki wszystkie kraje unijne nie pogodzą się z niemiecką dominacją”.

- „Z Berlina słyszymy szantaż: jak nie uznacie niemieckiej hegemonii, to będziecie mieć dalej wojnę w Europie. Taka jest konsekwencja najnowszego stanowiska Niemiec”

- wyjaśnia dr Parys.

W ten sposób Europejczycy mają „wybierać między dżumą a cholerą”, a Niemcy kolejny raz udowadniają, że „liczy się jedynie dominacja nad innymi państwami”.

Źródło: rp.pl, fpg24.pl

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej