Niemcy

Niemcy o przemowie Trumpa: maszyna do kłamania

Niemiecka prasa komentuje wczorajsze rekordowo długie przemówienie Donalda Trumpa.

2 min czytania
Fot. screenshot - YouTube (CNBC Television)
Fot. screenshot - YouTube (CNBC Television)
Niemiecka prasa komentuje wczorajsze rekordowo długie przemówienie Donalda Trumpa.

„W całej tej wrzawie po zamachu na jego życie, naszej uwadze nie może umknąć to, że Donald Trump jest i pozostanie maszyną do kłamania. Już podczas czerwcowej debaty telewizyjnej jego liczne i bezwstydnie rozpowszechniane nieprawdy zostały zlekceważone, ponieważ nikt go wtedy nie powstrzymał, a katastrofalny występ Joe Bidena zszokował świat. W swoim przemówieniu nominacyjnym Trump przesadza teraz z wyższymi podatkami oraz inflacją. Twierdzi, że za jego rządów na świecie panował pokój, mimo że wówczas toczyło się kilkadziesiąt nierozwiązanych wojen i konfliktów. Nie wspominając o największym kłamstwie wyborczym, które utrwala Trump. W 2017 roku jego zespół po raz pierwszy mówił o ‘alternatywnych faktach’. Od tego czasu kłamstwa zatruwają amerykańskie społeczeństwo oraz inspirują populistyczne siły na całym świecie. Im gorętsza staje się kampania wyborcza, tym ważniejsze staje się sprawdzanie faktów. W tym miejscu do gry wkracza krajobraz medialny i konkurencja polityczna. Nie można pozwolić, by era post-faktów przyjęła się bez oporu” – czytamy na łamach Frankfurter Rundschau.

„Trump pozostaje Trumpem, nadal mówi o rzekomo ukradzionych wyborach w 2020 roku, o napływie uchodźców składających się z ‘zaburzonych psychicznie ludzi’, którzy atakują amerykańskie społeczeństwo, i że tylko z nim Ameryka znów stanie się wielka. Nieudany zamach uczynił z niego świetliste bóstwo wśród jego zwolenników. Ta narracja padła na podatny grunt, zwłaszcza wśród Republikanów wyznania ewangelickiego. To, że stacja telewizyjna CNN opublikowała po jego wystąpieniu weryfikację faktów, w której dziennikarze wskazali na ponad 20 błędów, od drobnych nieścisłości po bezczelne kłamstwa, zupełnie nie martwi jego zwolenników” – pisze z kolei komentator pisma Neue Osnabruecker Zeitung.

Inne gazety skupiają się na tym, że Niemcy będą musiały nawiązać kontakty z Partią Republikańską i z potencjalnymi przyszłymi amerykańskimi decydentami.

„Po tym tygodniu zdominowanym przez zamach na Trumpa, konwencję Partii Republikańskiej i kryzys Bidena, nadszedł czas, aby przygotować się na drugą kadencję Donalda Trumpa jako prezydenta USA. Dla Niemiec najważniejsze będą w niej gospodarka i bezpieczeństwo. Ale ponieważ Biały Dom prawdopodobnie będzie realizował politykę ‘Ameryka przede wszystkim’, różne konflikty gospodarcze dotyczące inwestycji i ceł są nieuniknione. Jeszcze ostrzej może być na polu obronności i stosunkach w łonie NATO. Trump może tu wystawić Europejczyków na jeszcze większą próbę, zwłaszcza jeśli chodzi o ich samodzielną obronę w razie wojny w Europie Wschodniej. Byłoby to niezwykle trudne dla Niemiec. Dlatego też niemieckie partie już teraz nawiązują kontakty z amerykańskimi Republikanami. CDU jest na to szczególnie chętna, a Jens Spahn bada sytuację w Milwaukee. Ten wiceprzewodniczący klubu poselskiego CDU w Bundestagu jest dobrym przyjacielem byłego ambasadora Trumpa w Niemczech, Richarda Grenella, który jest brany pod uwagę jako kandydat na sekretarza stanu USA” – czytamy na łamach pisma Volksstimme.

Źródło: Deutsche Welle, fronda.pl

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej