Kościół

Nowi kardynałowie Franciszka. Wśród nich… promotor homoseksualizmu i aborcji

„Wyniesienie [do rangi kardynała] biskupa McElroya przez papieża Franciszka następuje pośród historycznego kryzysu w Kościele, gdy bez żadnych reperkusji czołowi prałaci bliscy papieżowi otwarcie opowiadają się za oczywistą herezją” – pisze Raymond Wolfe na portalu „Life Site News”, komentując nominację kardynalską dla amerykańskiego hierarchy. Publicysta stwierdza wprost, że ogłoszenie w niedzielę 21. nowych kardynałów „zaszokowało Kościół”, choć zaznacza jednocześnie, że powołanie „kilku jawnych liberałów” nie było zaskoczeniem.

3 min czytania
Fot. screenshot - YouTube (Catholic News Service)
Fot. screenshot - YouTube (Catholic News Service)
„Wyniesienie [do rangi kardynała] biskupa McElroya przez papieża Franciszka następuje pośród historycznego kryzysu w Kościele, gdy bez żadnych reperkusji czołowi prałaci bliscy papieżowi otwarcie opowiadają się za oczywistą herezją” – pisze Raymond Wolfe na portalu „Life Site News”, komentując nominację kardynalską dla amerykańskiego hierarchy. Publicysta stwierdza wprost, że ogłoszenie w niedzielę 21. nowych kardynałów „zaszokowało Kościół”, choć zaznacza jednocześnie, że powołanie „kilku jawnych liberałów” nie było zaskoczeniem.

Jako przykłady liberałów Wolfe wymienia arcybiskupa Leonardo Ulricha Steinera i arcybiskupa Arthura Roche. Podkreśla jednak, że „najbardziej radykalnym wyborem jest biskup Robert McElory z San Diego, znany wiernym katolikom jako zapewne najbardziej pro-homoseksualny, lewicowy prałat w USA”. Według publicysty historia stanowiska abp. McElroya w kwestii ochrony życia nienarodzonych „nie jest dużo lepsza”. To samo dotyczy restrykcji wobec sprawowania tradycyjnej Mszy łacińskiej.

Wolfe szczegółowo opisuje i wylicza skandaliczną działalność abp. McElroya, która jest otwartym promowaniem homoseksualnej agendy w Kościele katolickim. Z długiej listy można wymienić m.in. kwestionowanie przez arcybiskupa nauki Kościoła o homoseksualizmie zawartej w Katechizmie Kościoła katolickiego i w dokumentach Magisterium. Abp McElroy stwierdził, że nazywanie aktów homoseksualnych jako „wewnętrznie nieuporządkowanych” to „bardzo destrukcyjny język”.

Amerykański hierarcha sprawował tzw. „Msze LGBT”, w których udział brały też „małżeńskie” pary homoseksualne. Wyrażał poparcie dla wyświęcania na księży kandydatów o skłonnościach homoseksualnych, co jest niezgodne z wyraźnym zakazem Watykanu. Nie tylko wyrażał się pozytywnie o pro-homoseksualnej działalności o. Jamesa Martina SJ, ale także sugerował, że tzw. „małżeństwa” homoseksualistów mogą „ubogacać [ich] życie”.

Abp McElroy, wbrew zebranym dowodom, kwestionował powiązanie pomiędzy homoseksualizmem a kryzysem nadużyć seksualnych wśród duchownych. Zezwalał też na prowadzenie rekolekcji „pro-LGBT” w swojej diecezji. Nic dziwnego, że nominację kardynalską McElorya powitała z entuzjazmem formalnie potępiona przez Watykan dysydencka organizacja LGBT o nazwie „New Ways Ministry”.

Abp McElroy jest także ostro krytykowany za nieudolne potraktowanie oskarżeń o nadużycia seksualne byłego już kardynała Thodore’a McCarricka. Jak twierdzi abp Viganò, abp McElory „dobrze wiedział o nadużyciach McCarricka”. Mimo że jako biskup San Diego otrzymał 13-stronnicowy list wyliczający zarzuty wobec McCarricka, oparte na rozmowach z 12 klerykami i księżmi, McElroy zignorował te oskrażenia.

Ale sprawa McCarricka należy tylko do najgłośniejszych. Nowemu kardynałowi zarzuca się ignorowanie wielu przypadków nadużyć seksualnych w jego diecezji. A jak podaje Wolfe, nawet skrajnie lewicowa organizacja SNAP wydała oświadczenie, w którym mówi o tym, że „biskup McElroy ma pracę do wykonania, by zyskać wiarygodność” i wspomina o „niemal 100 nowych przypadkach” molestowania seksualnego zgłoszonych w jego diecezji.

Można powiedzieć, że wymienione przykłady stanowią jednak tylko czubek góry lodowej, osobne miejsce należałoby poświęcić stosunkowi abp. McElroya do aborcji, antykoncepcji, udzielania Komunii św. proaborcyjnym politykom, zaangażowania się hierarchy po lewicowej i liberalnej stronie sceny politycznej, wykorzystania tzw. synodu o synodalności do promowania heretyckich koncepcji, takich jak np. o „reformowalnej doktrynie Kościoła” itp.

 

Źródło: LifeSiteNews.com

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej