Polska

Obowiązkowa edukacja zdrowotna. Dr Barciński: Cały ten przedmiot uderza w prawidłowy rozwój dzieci

Minister edukacji narodowej Barbara Nowacka poinformowała dziś, że od nowego roku szkolnego edukacja zdrowotna będzie realizowana jako przedmiot obowiązkowy, choć nieobowiązkowy pozostanie komponent dot. edukacji seksualnej. Decyzję MEN skomentował prezes Stowarzyszenia Pedagogów NATAN dr Zbigniew Barciński, który podkreśla, że „cały przedmiot edukacja zdrowotna, także bez tego modułu zdrowie seksualne, jest przedmiotem antyrodzinnym”.

2 min czytania
Fot. screenshot - YouTube (RMF24, Domowa Szkoła im. Dzieci z Fatimy)
Fot. screenshot - YouTube (RMF24, Domowa Szkoła im. Dzieci z Fatimy)
Minister edukacji narodowej Barbara Nowacka poinformowała dziś, że od nowego roku szkolnego edukacja zdrowotna będzie realizowana jako przedmiot obowiązkowy, choć nieobowiązkowy pozostanie komponent dot. edukacji seksualnej. Decyzję MEN skomentował prezes Stowarzyszenia Pedagogów NATAN dr Zbigniew Barciński, który podkreśla, że „cały przedmiot edukacja zdrowotna, także bez tego modułu zdrowie seksualne, jest przedmiotem antyrodzinnym”.

W rozmowie z KAI ekspert opowiedział się za powrotem do wychowania do życia w rodzinie.

- „Uważamy, że przedmiot edukacja zdrowotna powinien być w ogóle zlikwidowany. Powinno wrócić do szkoły wychowanie do życia w rodzinie”

- stwierdził.

W jego ocenie pozostawienie modułu dot. edukacji seksualnej jako zajęć dodatkowych nie rozwiązuje problemów związanych z tym przedmiotem.

- „Jesteśmy przeciw edukacji zdrowotnej, tym bardziej jako przedmiotowi obowiązkowemu. Jesteśmy też przeciw edukacji zdrowotnej z wyłączeniem obowiązkowości tego modułu ‘zdrowie seksualne’, bo uczynienie tego modułu dobrowolnym nie zmienia istoty zagrożeń związanych z tym przedmiotem, a paradoksalnie może potęgować wręcz te zagrożenia”

- powiedział.

Podkreślił, że „także w innych modułach są takie zapisy, które deprecjonują małżeństwo, deprecjonują rodzinę, deprecjonują macierzyństwo, deprecjonują wartość dziecka”. Wskazał na ich „wydźwięk antyrodzinny, antyprokreacyjny”, w jego przekonaniu uderzający również w demografię. Jako przykład przywołał fragment programu, mający wychowywać do przeciwdziałania dyskryminacji.

- „Jest tam zapis, że uczeń rozumie, że godność i szacunek wobec człowieka wykluczają wszelkie formy dyskryminacji ze względu na ludzką różnorodność. Nie ma doprecyzowania, o jaką różnorodność chodzi”

- wskazał.

- „Możemy się domyśleć, że chodzi tutaj o różnorodność tożsamości płciowych i ekspresji seksualnych. Jeżeli jest taki zapis w podstawie programowej, to jest to podstawa do tego, żeby promować w szkole genderową koncepcję płci i tranzycji”

- wyjaśnił.

 

Źródło: Ekai.pl, Fronda.pl

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej