Polska

Ogromna akcja ratunkowa w Olsztynie. Okazało się, że zgłoszenie ws. rozbitego śmigłowca to… „żart” nastolatków

Wczoraj wieczorem olsztyńska policja otrzymała zgłoszenie o awaryjnym lądowaniu śmigłowca, który miał się rozbić. Natychmiast na miejsce wysłano blisko 20 zastępów Straży Pożarnej, dwie łodzie ratunkowe, drony i śmigłowiec LPR. Niestety, na próżno. Zgłoszenie okazało się „żartem” trzech chłopców w wieku 10, 12 i 14 lat.

1 min czytania
Fot.  Lowdown via: Wikipedia CC 3.0
Fot. Lowdown via: Wikipedia CC 3.0
Wczoraj wieczorem olsztyńska policja otrzymała zgłoszenie o awaryjnym lądowaniu śmigłowca, który miał się rozbić. Natychmiast na miejsce wysłano blisko 20 zastępów Straży Pożarnej, dwie łodzie ratunkowe, drony i śmigłowiec LPR. Niestety, na próżno. Zgłoszenie okazało się „żartem” trzech chłopców w wieku 10, 12 i 14 lat.

Na recepcję jednego z olsztyńskich hoteli zadzwoniła osoba, która prosiła o pomoc i możliwość awaryjnego lądowania śmigłowca na hotelowym lądowisku. Następnie recepcjonistka usłyszała krzyk i połączenie zostało przerwane. Natychmiast poinformowała o tym telefonie policję.

- „To zgłoszenie zostało potraktowane bardzo poważnie, brzmiało realistycznie. Na miejscu pracowało 70 strażaków, prawie 20 zastępów, dwie łodzie na pobliskim jeziorze. Również we wcześniejszym etapie akcji lotnicze pogotowie ratunkowe z powietrza penetrowało teren, ponadto fruwały tam dwa drony”

- przekazał st. kpt. Grzegorz Różański z Komendy Wojewódzkiej Państwowej straży pożarnej w Olsztynie.

Przed godziną 22 było już jasne, że żaden śmigłowiec się nie rozbił. Telefon był „żartem” wymyślonym przez trzech chłopców, którzy odpowiedzą teraz przed sądem dla nieletnich. Ich rodzice najpewniej będą musieli ponieść koszty ogromnej akcji.

Źródło: Polsatnews.pl

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej