Niemcy

Olaf Scholz i niemieckie media nie ustają w atakach na Polskę

Niemiecki rząd oraz dziennikarze zza naszej zachodniej granicy zdejmują maski i przystępują do otwartej walki z rządem Zjednoczonej Prawicy przed październikowymi wyborami parlamentarnymi. Surowe wypowiedzi niemieckich polityków z Olafem Scholzem na czele i krytyczne publikacje w niemieckiej prasie pomogę totalnej opozycji przejąć władzę w naszym kraju? Berlinowi bardzo na tym zależy. Wtedy pozbędzie się czołowego hamulcowego reform UE, które mają przekształcić wspólnotę suwerennych państw w jedno superpaństwo.

2 min czytania
Fot. OSCE Parliamentary Assembly via Flickr, CC BY-SA 2.0
Fot. OSCE Parliamentary Assembly via Flickr, CC BY-SA 2.0
Niemiecki rząd oraz dziennikarze zza naszej zachodniej granicy zdejmują maski i przystępują do otwartej walki z rządem Zjednoczonej Prawicy przed październikowymi wyborami parlamentarnymi. Surowe wypowiedzi niemieckich polityków z Olafem Scholzem na czele i krytyczne publikacje w niemieckiej prasie pomogę totalnej opozycji przejąć władzę w naszym kraju? Berlinowi bardzo na tym zależy. Wtedy pozbędzie się czołowego hamulcowego reform UE, które mają przekształcić wspólnotę suwerennych państw w jedno superpaństwo.

Dziennik „Die Tagesspiegel” udzielił swoich łam polskiemu politologowi Piotrowi Burasowi, który przekonuje niemieckich czytelników, że „polski rząd marnuje szansę na przesunięcie środka ciężkości Europy na wschód”. Wskazując na ostatnie napięcia pomiędzy Warszawą a Kijowem, dyrektor warszawskiego biura think tanku European Council on Foreign Relations przekonuje, że polska prowadzi „żałosną politykę zagraniczną”, której konsekwencją jest „spadek znaczenia Warszawy”. Twierdzi, że politycy PiS sięgnęli po obecną narrację w walce o wyborców z Konfederacją.

- „Kiedy po wyborach w Polsce opadnie kurz, nowy rząd będzie musiał pilnie zadbać o to, aby partnerzy mieli więcej powodów, aby uwzględnić stanowisko Warszawy. W przeciwnym razie rozłam polsko-ukraiński mógłby zniweczyć wysiłki Zachodu w długiej wojnie z Rosją.”

- pisze autor.

Rzeczywiście Polska odpowiada za obecne napięcia, czy to jednak agresywne działania zwracającego się w stronę Berlina Kijowa doprowadziły do zwrotu w dobrych relacjach, które udało się zbudować po wybuchu pełnoskalowej wojny?

- „Myślę, że jest to w dużej mierze inicjatywa samych Niemców, którzy uznali, że strategiczny sojusz polsko-ukraiński jest dla nich bardzo niewygodny i niebezpieczny, bo przesuwa centrum decyzyjne z Zachodu na Wschód. Nie mam żadnych wątpliwości, że Zełenskiemu złożono jakieś obietnice gospodarcze czy polityczne, których Niemcy i tak nie dotrzymają. Krótkoterminowym celem Berlina jest stworzenie jakichś napięć na linii Kijów-Warszawa w okresie przedwyborczym. Niemcy mogą liczyć, że to utrudni reelekcję rządu Zjednoczonej Prawicy”

- powiedział portalowi Fronda.pl wiceminister spraw zagranicznych Arkadiusz Mularczyk.

Źródło: Tysol.pl

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej