Odlot

On to naprawdę napisał! Wiceminister Myrcha przyznał, że… kombinuje nawet na przedszkolu

Tłumacząc się z wynajmowania z żoną mieszkania w Warszawie za państwowe pieniądze, wiceminister sprawiedliwości Arkadiusz Myrcha oświadczył, że robił to, aby… dzięki zameldowaniu w Warszawie jego dzieci mogły korzystać z przywileju uczęszczania do publicznych przedszkoli.

2 min czytania
Fot. Screenshot - YouTube (TOMASZ LIS - kanał oficjalny)
Fot. Screenshot - YouTube (TOMASZ LIS - kanał oficjalny)
Tłumacząc się z wynajmowania z żoną mieszkania w Warszawie za państwowe pieniądze, wiceminister sprawiedliwości Arkadiusz Myrcha oświadczył, że robił to, aby… dzięki zameldowaniu w Warszawie jego dzieci mogły korzystać z przywileju uczęszczania do publicznych przedszkoli.

Ogromną burzę wywołała informacja na temat wiceministra Arkadiusza Myrchy i jego małżonki poseł Kingi Gajewskiej, którzy otrzymują z Kancelarii Sejmu 7500 zł miesięcznie na wynajem mieszkania w Warszawie. Dwie dopłaty odbierają osobno, choć mieszkają razem. Informacja ta oburzyła komentatorów, tym bardziej że wedle deklaracji poseł Gajewskiej sprzed wyborów parlamentarnych w 2023 roku, podróż pociągiem z jej miejsca zamieszkania do Sejmu trwa zaledwie około godzinę.

Jeszcze bardziej oburzające są jednak informacje, które wiceminister Myrcha podał, aby wytłumaczyć się ze sprawy.

- „Wyjaśniając wątpliwości powstałe po kontroli oświadczenia majątkowego stwierdzam: Moje stałe miejsce zamieszkania (także meldunek) jest w **************** Z uwagi na obowiązki poselskie dużą część roboczych dni spędzam w Warszawie. Aby zapewnić dzieciom miejsce w publicznych placówkach wychowawczych, musiałem zostać podatnikiem w Warszawie. Zatem warszawskie miejsce zamieszkania jest na potrzeby czysto podatkowe

- napisał wiceszef resortu sprawiedliwości w swoim oświadczeniu.

Źródło: X.com, Fronda.pl

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej