Skandal

„Panie Tusk, jest robota do zrobienia!”. Śmieci z marszu Tuska trafiły… na łąkę przy lesie

Wiceminister aktywów państwowych Andrzej Śliwka zastanawia się w mediach społecznościowych, dlaczego organizacje i politycy zaangażowani w ochronę środowiska nie interweniują w sprawie ogromnych ilości śmieci, które pozostały po marszu Donalda Tuska.

1 min czytania
Fot. screenshot - Twitter (@SliwkaAndrzej)
Fot. screenshot - Twitter (@SliwkaAndrzej)
Wiceminister aktywów państwowych Andrzej Śliwka zastanawia się w mediach społecznościowych, dlaczego organizacje i politycy zaangażowani w ochronę środowiska nie interweniują w sprawie ogromnych ilości śmieci, które pozostały po marszu Donalda Tuska.

Politycy totalnej opozycji lubią wiele mówić o ochronie środowiska i walce ze zmianami klimatycznymi. Dlatego niewygodny jest dla nich temat utylizacji transparentów i banerów z często wulgarnymi hasłami, które pozostały po niedzielnym marszu Donalda Tuska. Temat ten jednak podnieśli mieszkańcy miejscowości Gnojno w powiecie pułtuskim, gdzie propagandowe materiały… wyrzucono na środku łąki przy lesie.

- „Wyrzucono kupę śmieci z marszu 4 czerwca. Tak panie Trzaskowski dba się o nasze środowisko. Dziękujemy panu!”

- mówi Saturnin Kohn z grupy Maków Mazowiecki w obiektywie.

- „Gdzie Greenpeace, fundacja Frank Bold, Sylwia Spurek, Zieloni, Szczerba i Joński? Panie Tusk, jest robota do zrobienia…”

- apeluje na Twitterze wiceminister Andrzej Śliwka.

- „Proszę państwa, Gnojno to nie znaczy, że można tu zrzucać śmieci”

- mówi na opublikowanym przez wiceministra nagraniu Jacek Jaworowski, prezentując śmieci zwiezione z marszu Tuska.

Źródło: PAP

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej