Rosja

Pekin wściekły na Łukaszenkę. Polska ujawniła proceder przemytu papierosów przez białoruskie władze

Relacje białorusko-chińskie znalazły się pod dużą presją po ujawnieniu przez stronę polską skandalu, który mocno uderzył w wizerunek reżimu Aleksandra Łukaszenki. Jak informuje niezależny analityk finansowy Siergiej Czałyj, Pekin dowiedział się, że białoruskie służby wykorzystują chińskie kontenery tranzytowe do masowego przemytu papierosów do Europy.

2 min czytania
Fot. via Wikipedia.org, Domena publiczna
Fot. via Wikipedia.org, Domena publiczna
Relacje białorusko-chińskie znalazły się pod dużą presją po ujawnieniu przez stronę polską skandalu, który mocno uderzył w wizerunek reżimu Aleksandra Łukaszenki. Jak informuje niezależny analityk finansowy Siergiej Czałyj, Pekin dowiedział się, że białoruskie służby wykorzystują chińskie kontenery tranzytowe do masowego przemytu papierosów do Europy.

Podczas wizyty szefa chińskiego MSZ Wanga Yi w Warszawie polska strona miała przedstawić konkretne przykłady zatrzymania kontrabandy. Wśród nich znalazły się m.in.:

  • 30 lipca – przechwycenie 80 tys. paczek papierosów,

  • 27 sierpnia – 16 tys. paczek,

  • 19 września – 23 tys. paczek w kontenerze, który miał trafić do Belgii.

Media informowały o tych przypadkach już wcześniej, jednak – jak podkreśla Czałyj – faktyczna skala procederu może być znacznie większa. Polska miała „życzliwie” poinformować Chińczyków, że transporty z ich kraju są wykorzystywane do nielegalnej działalności Mińska.

Według eksperta, prawdziwy przemyt papierosów – nie w formie drobnego, przygranicznego „mrówczenia” – kontrolowany jest bezpośrednio przez otoczenie Łukaszenki, a nawet przez jego rodzinę. Zyski z tego procederu od dawna stanowią jedno z ważnych źródeł dochodu białoruskiego reżimu.

Nic dziwnego, że Chińczycy ostro zareagowali. Podczas wizyty w Mińsku przedstawiciel Pekinu Li Si miał wprost skrytykować Łukaszenkę nie tylko za działania destabilizujące granicę z Polską, ale również za kompromitujący „szczurzy interes” prowadzony kosztem Chin.

Łukaszenka miał spotkać się z chińskim wysłannikiem za zamkniętymi drzwiami, bez udziału ministrów czy tłumaczy, co wskazuje na powagę sytuacji. Dzień później wezwał kluczowych urzędników odpowiedzialnych za kontrolę granic i gospodarkę – m.in. premiera Romana Gołowczenkę (w oryginalnym przekazie błędnie podawanego jako Turczynow) i szefa administracji prezydenta Igora Siergiejenkę – aby omówić dalsze działania.

Jak relacjonuje Czałyj, ton rozmowy mógł być stanowczy: chodziło o to, by białoruskie służby dalej prowadziły przemyt w sposób, który nie będzie kompromitował reżimu przed „braćmi z Pekinu”.

Dla Chin sprawa ma znaczenie strategiczne – Pekin nie akceptuje działań, które podważają jego wiarygodność w globalnych łańcuchach handlowych. Odkrycie, że partner z Mińska wykorzystuje chińską infrastrukturę do własnych, nielegalnych interesów, może w dłuższej perspektywie osłabić zaufanie Chin do Łukaszenki i zmniejszyć jego rolę jako ogniwa w projekcie Nowego Jedwabnego Szlaku.

Źródło: kresy24.pl, fronda.pl

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej