Polska

Piotr Semka dla Frondy: Z dziejów III RP. Łabędzi śpiew postkomuny, czyli plan Hausnera

Na początku 2004 roku rząd Leszka Millera, lidera postkomunistów, zdecydowanie miał już za sobą swoje najlepsze lata. Wychodzące na jaw szczegóły afery Rywina usuwały byłemu I sekretarzowi KW PZPR ze Skierniewic polityczny grunt spod nóg. Również notowania macierzystej partii Millera – Sojuszu Lewicy Demokratycznej spadały w tym czasie na łeb na szyję.

3 min czytania
Fot. screenshot - YouTube (RMF24)
Fot. screenshot - YouTube (RMF24)
Na początku 2004 roku rząd Leszka Millera, lidera postkomunistów, zdecydowanie miał już za sobą swoje najlepsze lata. Wychodzące na jaw szczegóły afery Rywina usuwały byłemu I sekretarzowi KW PZPR ze Skierniewic polityczny grunt spod nóg. Również notowania macierzystej partii Millera – Sojuszu Lewicy Demokratycznej spadały w tym czasie na łeb na szyję.

Podstawowym problem jego ekipy był zwiększający się dług publiczny. W 2004 roku sięgnął on sporej sumy 480 mld złotych.  Jednocześnie narastał deficyt budżetowy, który wzrósł do sumy ówczesnych 45 mld złotych, co stanowiło ponad 5% ówczesnego Produktu Krajowego Brutto Polski. Próbą ratowania sytuacji był tzw. plan Hausnera.  Formalnie nosił on nazwę „Programu Uporządkowania i ograniczenia Wydatków Publicznych”. Jego autor, minister gospodarki i pracy Jerzy Hausner był uważany za ostatnią deskę ratunku w koalicji, którą firmował Leszek Miller.

 

Plan przyjęto na posiedzeniu rządu Leszka Millera 27 stycznia 2004 roku. Jego zapisy doprowadziły do likwidacji tzw. „trzynastej pensji” dla osób z najwyższych elit władzy.  Przy okazji dodatkowe wynagrodzenia stracili m. in. prezydent (co powszechnie uważano za wyraz tzw. szorstkiej przyjaźni między Leszkiem Millerem a głową państwa Aleksandrem Kwaśniewskim) oraz sam premier, ministrowie, marszałkowie Sejmu i Senatu, posłowie, senatorzy, przewodniczący Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, Rzecznik Praw obywatelskich, prezesi NIK i NBP, wójtowie, burmistrzowie i wreszcie prezydenci miast oraz marszałkowie województw. Był to najbardziej populistyczny element „plany Hausnera”, który miał pokazać, że ekipa Millera nie ma oporów przed obniżaniem własnych dochodów w obliczu katastrofy budżetu. Miller szantażował swoją własną koalicję, że w przypadku odrzucenia przez Sejm planu cięć może dojść do przedterminowych wyborów.

 

Plan Hausnera zakładał restrukturyzację grupy Polskich Kolei Państwowych. Restrukturyzację górnictwa, zmiany w finansowaniu zakładów opieki zdrowotnej, ostre cięcia w systemie dopłat społecznych oraz wreszcie zmiany w finansowaniu potrzeb obronnych Polski. Te ostatnie cięcia zresztą były bardzo charakterystyczne dla ówczesnej atmosfery politycznej, w której zakładano, że nasz kraj nie stoi przed żadnym realnym zagrożeniem militarnym z zewnątrz. Przekonanie to wzmacniało wejście Polski do NATO w 1998 roku, który to polityczny fakt uznawano powszechnie za ostateczne zabezpieczenie militarne Polski. Hausner bardzo zdecydowanie zmniejszył też liczbę stanowisk w agencjach i funduszach państwowych, ministerstwach i urzędach administracji wojewódzkiej, powiatowej i gminnej. Znacznie też ograniczył możliwości wykorzystywania pojazdów służbowych lub korzystania z telefonów komórkowych, które wówczas były niezwykle atrakcyjnym atrybutem władzy. Rząd przewidywał też stopniowe wydłużanie wieku emerytalnego kobiet do 65-go roku życia, ale projekt w tej sprawie upadł wskutek sprzeciwu sporej części posłów Sojuszu Lewicy Demokratycznej i Socjaldemokracji Polskiej.

 

Plan Hausnera nie uratował politycznej kariery Leszka Millera, który podał się do dymisji 2 maja 2004 roku, dzień po wejściu Polski do Unii Europejskiej. Jego następca na stanowisku prezesa Rady Ministrów – Marek Belka przedłużył trwanie rządów postkomunistów tylko o ponad rok.

 

W tym sensie minister Hausner by epigonem złotej epoki byłych członków PZPR przemalowanych na socjaldemokratów, których epoka ostatecznie zakończyła się jesienią 2005 roku.  Sam Hausner próbował później zrewitalizować swoje środowisko polityczne, tworząc z byłym przewodniczącym Unii Wolności Władysławem Frasyniukiem i Tadeuszem Mazowieckim nowe ugrupowanie – Partię Demokratyczną. W nowej partii objął nawet stanowisko wiceszefa. Ale nie uchroniło to PD od politycznej klęski. W wyborach w 2005 roku zarówno Partia Demokratyczna, jak i sam Hausner nie dostali się do Sejmu. W 2010 roku z rekomendacji senatorów Platformy wejdzie w skład Rady Polityki Pieniężnej w czasie prezesury NBP Mariana Belki.  Od dłuższego czasu Hausner nie angażuje się w żadną aktywność publiczną.

Źródło: Fronda.pl

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej