Uwaga

„Pod jego siedzeniem płonie pożar”. Cieszyński odpowiedział Tuskowi

„Jest taki człowiek, nazywa się Cieszyński i jak wyszła sprawa respiratorów to on awansował. Gdyby rządził PiS to ten młody człowiek ze Szpitala Południowego zostałby pewnie wiceministrem” – mówił w trakcie konferencji prasowej w Brukseli Donald Tusk. Premier najwidoczniej usiłował odwrócić uwagę od afery dotyczącej Szpitala Południowego. Spotkało się to z błyskawiczną ripostą polityka PiS.

2 min czytania
Fot. Gov.pl via Wikipedia, CC BY-SA 4.0 / Fot. European People's Party via Flickr, CC BY 2.0
Fot. Gov.pl via Wikipedia, CC BY-SA 4.0 / Fot. European People's Party via Flickr, CC BY 2.0 · fot. Fot. Gov.pl via Wikipedia, CC BY-SA 4.0 / Fot. European People's Party via Flickr, CC BY 2.0
„Jest taki człowiek, nazywa się Cieszyński i jak wyszła sprawa respiratorów to on awansował. Gdyby rządził PiS to ten młody człowiek ze Szpitala Południowego zostałby pewnie wiceministrem” – mówił w trakcie konferencji prasowej w Brukseli Donald Tusk. Premier najwidoczniej usiłował odwrócić uwagę od afery dotyczącej Szpitala Południowego. Spotkało się to z błyskawiczną ripostą polityka PiS.

We wpisie na x.com stwierdza, że Tusk powinien w tej sprawie zasięgnąć wiedzy u koordynatora służb specjalnych. Wspomniał o wywiadzie Tomasza Siemoniaka dla Onetu, w której ten „porównał tę sprawę do afery «Żelazo»”. Jak wyjaśnia Cieszyński:

„[…] to była afera polegająca na tym, że służby PRL okradały państwo. W przypadku zakupu respiratorów dostawca był rekomendowany przez Agencję Wywiadu i dysponował pozytywną opinią CBA”.

Stwierdza, że gdyby ludzie Tuska mieli choć cień dowodu:

„[…] że tak jak pan Kacprzyk uwłaszczyłem się na państwowym dawno miałbym zarzuty, a moje konta w banku byłyby pozajmowane przez prokuratora. Nic takiego nie miało miejsca, a bodnarowska prokuratura umorzyła sprawę. Wszystkim polecam lekturę liczącego 170 stron uzasadnienia, z którego łatwo wyczytać, że nie było tam mowy o żadnym złodziejstwie”.

Dalej odnosi się do reszty insynuacji i stwierdza:

„[…] zostałem sekretarzem stanu a potem ministrem, bo najpierw wdrożyłem z sukcesami e-zdrowie (ostatnio chwaliła to minister Sobierańska-Grenda), a potem parę innych dużych cyfrowych projektów (chwali je publicznie premier Gawkowski). No i wszyscy wiedzą, że nic nie ukradłem”.

Podsumowuje, że Donald Tusk też wie, jednak powszechnie znany jest jego „luźny stosunek do prawdy”, ponadto:

„[…] obecnie pod jego siedzeniem płonie pożar wywołany przez warszawską kamarylę dowodzoną przez Marcina Kierwińskiego”.

Źródło: x.com,Fronda.pl

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej