Niemcy

Polak ma zawsze mieszane uczucia, kiedy Niemcy się zbroją

Jak donoszą media, Berlin przygotowuje największy program zbrojeniowy od czasu II wojny światowej. Niemcy nie chcą już być tylko gospodarczym filarem Europy – teraz chcą także być jej „militarnym gwarantem”. Planowana modernizacja Bundeswehry opiewa na ponad 27 miliardów euro i obejmuje m.in. zakup tysiąca czołgów Leopard 2, dwóch i pół tysiąca transporterów opancerzonych Boxer oraz tysiąca fińskich wozów Patria AMV.

2 min czytania
Fot. Screenshot - YouTube (Karol Gac), Pixabay.com
Fot. Screenshot - YouTube (Karol Gac), Pixabay.com
Jak donoszą media, Berlin przygotowuje największy program zbrojeniowy od czasu II wojny światowej. Niemcy nie chcą już być tylko gospodarczym filarem Europy – teraz chcą także być jej „militarnym gwarantem”. Planowana modernizacja Bundeswehry opiewa na ponad 27 miliardów euro i obejmuje m.in. zakup tysiąca czołgów Leopard 2, dwóch i pół tysiąca transporterów opancerzonych Boxer oraz tysiąca fińskich wozów Patria AMV.

Decyzja ma związek z rosnącym zagrożeniem ze strony Rosji i napiętą sytuacją na wschodniej flance NATO. Niemcy zobowiązały się do wystawienia siedmiu w pełni wyposażonych brygad bojowych do 2035 roku. Minister obrony Boris Pistorius prowadzi w tej sprawie intensywne rozmowy z przemysłem zbrojeniowym – m.in. z firmami Rheinmetall, KDNS i ARTEC.

W parze ze sprzętem idzie też nowa polityka kadrowa. Niemcy planują zwiększenie liczebności armii o 60 tysięcy żołnierzy. Co więcej, coraz głośniej mówi się o przywróceniu obowiązkowej służby wojskowej. "Musimy uczynić Bundeswehrę najsilniejszą armią Europy" – zapowiedział nowy kanclerz Friedrich Merz, jednoznacznie odcinając się od polityki redukcji wydatków wojskowych poprzednich rządów.

Ważnym elementem strategii są także inwestycje w broń nowej generacji. Zmodernizowane mają zostać rakiety manewrujące Taurus, które pozostaną w służbie przez kolejne dwie dekady. Równolegle testowane są nowoczesne rakiety NSM, zdolne do precyzyjnych uderzeń zarówno na morzu, jak i na lądzie – wszystko to w ścisłej współpracy z sojusznikami z NATO: Norwegią i Izraelem.

Plany Berlina budzą jednak kontrowersje. Choć działania te mogą być postrzegane jako odpowiedź na agresywną politykę Moskwy, nie brakuje głosów ostrzegających przed militaryzacją polityki wewnętrznej i zagrożeniem dla społecznych priorytetów budżetowych. Debata o równowadze między bezpieczeństwem a polityką socjalną rozgorzeje na nowo, ale jedno jest pewne – Niemcy definitywnie kończą epokę wojskowej powściągliwości.

Z historycznego punktu widzenia, każde gwałtowne zbrojenie się Niemiec zawsze budził niepokój w Europie – i to nie bez przyczyny. Przed I wojną światową niemiecki militaryzm był jednym z głównych czynników destabilizujących kontynent. Z kolei przed II wojną światową remilitaryzacja III Rzeszy, zapoczątkowana przez Adolfa Hitlera, doprowadziła do największej tragedii w dziejach ludzkości. Dzisiejsze deklaracje Berlina o „liderowaniu w NATO” i „najsilniejszej armii w Europie” przywodzą więc niepokojące skojarzenia w krajach, które padły ofiarą niemieckiego ekspansjonizmu w XX wieku – jak Polska, Francja czy Czechy. Choć współczesne Niemcy to państwo na pozór demokratyczne i członek struktur zachodnich, wielu historyków i komentatorów przypomina, że siła militarna tego kraju zawsze była kwestią geopolitycznego znaczenia, niosącą potencjalne ryzyko przesunięcia równowagi sił na kontynencie i tragedii, których ofiarami padały całe narody.

Źródło: forsal.pl, dw.com, politico.eu, fronda.pl

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej