Odlot

Pomylił Sejm z TVN-em? Absurdalne wystąpienie drugiej osoby w państwie

„Witam przedstawicieli najbardziej udręczonej grupy zawodowej w tym budynku, tak bardzo wam współczuję” – zwrócił się ironicznie do dziennikarzy marszałek Sejmu Szymon Hołownia. W ten sposób druga osoba w państwie zareagowała na oburzenie, które wywołała decyzja jego biura ws. ograniczenia swobody pracy dziennikarzy w Sejmie.

2 min czytania
Fot. screenshot - X.com (@patrykmichalski)
Fot. screenshot - X.com (@patrykmichalski)
„Witam przedstawicieli najbardziej udręczonej grupy zawodowej w tym budynku, tak bardzo wam współczuję” – zwrócił się ironicznie do dziennikarzy marszałek Sejmu Szymon Hołownia. W ten sposób druga osoba w państwie zareagowała na oburzenie, które wywołała decyzja jego biura ws. ograniczenia swobody pracy dziennikarzy w Sejmie.

- „Nie ma powodu, żebyście państwo mieli ograniczoną działalność w korytarzu marszałkowskim czy w innych miejscach, do których dziennikarze po prostu powinni mieć dostęp”

– mówił w grudniu ub. roku marszałek Sejmu Szymon Hołownia.

Najwyraźniej jednak, po niedługim czasie spędzonym w fotelu marszałka, lider Polski 2050 zmienił zdanie. Wczoraj stacja TVN24 poinformowała, że biuro marszałka Sejmu wydało zakaz nagrywania w korytarzu marszałkowskim i przed gabinetem marszałka.

Decyzja wywołała ogromne oburzenie wśród dziennikarzy, również tych sympatyzujących z rządzącą koalicją. W absurdalny sposób do tego oburzenia postanowił odnieść się dziś marszałek Hołownia.

- „Witam przedstawicieli najbardziej udręczonej grupy zawodowej w tym budynku, tak bardzo wam współczuję”

- zwrócił się do dziennikarzy były showman TVN-u, teatralnie rozpościerając ramiona i udając płacz.

Na jego ironię zareagował red. Patryk Michalski z Wirtualnej Polski.

- „Panie Marszałku, jednak to nie jest zabawne”

- zauważył dziennikarz.

- „Skąd zmiana nastawienia, brak możliwości obecności dziennikarzy?”

- zapytał.

Wówczas polityk zaczął się tłumaczyć działaniami służb.

- „To, co spotkało wczoraj panią redaktor [z TVN24 - red.], odbywało się pod moją nieobecność w gabinecie. W gabinecie pracowały służby pirotechniczne i antypodsłuchowe, które okresowo dokonują kontroli pomieszczeń, w których pracujemy. Funkcjonariusze poprosili, żeby w momencie, gdy te sprawdzenia są prowadzone, na korytarzu nie było osób…”

- powiedział.

- „Ten budynek to nie jest wyłącznie centrum prasowe. To jest też miejsce, gdzie się wykonuje funkcje publiczne. Miejsce, które ma pewne zabezpieczenia. (…) Macie w Sejmie dostęp do polityków, jakiego nie ma ani w Pałacu Prezydenckim, ani KPRM, korzystacie z tego, takie jest wasze prawo. Żałuję, że wczoraj nie doszło do wyjaśnienia tej sytuacji”

- dodał.

Zapewnił, że dziennikarze dalej mogą nagrywać w korytarzu marszałkowskim.

- „Ale mam tylko jedną prośbę: jeśli mamy umawiać się na wypowiedzi, to umawiajmy się na wypowiedzi”

- zastrzegł.

Podkreślił, że musi połączyć wolność pracy dziennikarzy z „charakterem tego budynku”.

- „Korytarz marszałkowski jest otwarty. Jeżeli w tym zarządzeniu jest mowa o tym, że Straż Marszałkowska ma możliwość poproszenia ludzi, żeby opuścili korytarz marszałkowski ze względu na inne czynności, które w tym momencie w korytarzu mają miejsce, to to zarządzenie ma Sejm”

- wyjaśnił.

Źródło: X.com, Fronda.pl

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej