Ukraina

Prezydent Ukrainy zapewnia: To na pewno nie był nasz pocisk

Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski utrzymuje, że pocisk, który spadł wczoraj na polskie terytorium, nie został wystrzelony przez armię jego kraju. Zaapelował również o dopuszczenia do miejsca wybuchu ukraińskich ekspertów.

1 min czytania
Fot. screenshot - YouTube (Fakt)
Fot. screenshot - YouTube (Fakt)
Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski utrzymuje, że pocisk, który spadł wczoraj na polskie terytorium, nie został wystrzelony przez armię jego kraju. Zaapelował również o dopuszczenia do miejsca wybuchu ukraińskich ekspertów.

W czasie wczorajszego zmasowanego ostrzału Ukrainy w polskiej miejscowości Przewodów spadł radziecki pocisk, a eksplozja zabiła dwóch mężczyzn. W ocenie polskich władz najprawdopodobniej był to pocisk wystrzelony przez siły ukraińskie, którego celem było strącenie rosyjskiej rakiety. O takim scenariuszu mówią również władze Stanów Zjednoczonych. Kijów utrzymuje jednak, że prawda wygląda inaczej.

- „Nie mam wątpliwości, że to nie był nasz pocisk”

- oświadczył Wołodymyr Zełenski.

Ukraiński przywódca powołał się na raporty dowództwa Sił Zbrojnych Ukrainy i Sił Powietrznych zapewniając, że „nie można im nie ufać”.

- „Wierzę, że to był rosyjski pocisk, opierając się na zaufaniu do raportów wojskowych”

- podkreślił.

Stwierdził przy tym, że ukraińscy eksperci powinni zostać dopuszczeni do śledztwa ws. eksplozji.

O niezwłoczny dostęp do miejsca wybuchu dla ukraińskich specjalistów apelował dziś również sekretarz Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony (RBNiO) Ukrainy Ołeksij Daniłow.

- „Jesteśmy gotowi, by przekazać partnerom posiadane przez nas dowody rosyjskiego śladu. Oczekujemy też od partnerów informacji, na podstawie której wyciągnięto ostateczny wniosek na temat tego, że chodzi o rakietę ukraińskiej obrony przeciwlotniczej”

- oświadczył.

Źródło: PAP, polsatnews.pl

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej