Europa

Proboszcz z włoskiej Lampedusy: przeżywamy apokalipsę!

Włoska wyspa Lampedusa przeżywa dosłowne oblężenie przez masowo przybywających na nią migrantów. Jest ich już dwa razy więcej niż mieszkańców. "Jesteśmy świadkami prawdziwej apokalipsy, migranci z Afryki nie mają nawet gdzie przyłożyć głowy, sytuacja sanitarna staje się dramatyczna" - powiedział miejscowy proboszcz Ks. Carmelo Rizzo. Stwierdził także, że mieszkańcy nie mają już sił, by brać na swoje barki problem migracji.

2 min czytania
Fot. Ggia via wikipedia CC 4.0
Fot. Ggia via wikipedia CC 4.0
Włoska wyspa Lampedusa przeżywa dosłowne oblężenie przez masowo przybywających na nią migrantów. Jest ich już dwa razy więcej niż mieszkańców. "Jesteśmy świadkami prawdziwej apokalipsy, migranci z Afryki nie mają nawet gdzie przyłożyć głowy, sytuacja sanitarna staje się dramatyczna" - powiedział miejscowy proboszcz Ks. Carmelo Rizzo. Stwierdził także, że mieszkańcy nie mają już sił, by brać na swoje barki problem migracji.

"Gdy pojawiają się ludzie w potrzebie, otwierają swe domy i dzielą się z migrantami tym, co mają" - powiedizał ks. Rizzo w rozmowie z Radiem Watykańskim.

"Tutaj jesteśmy teraz w stanie kryzysu, wszyscy zostali zaalarmowani: parafie, ludzie dobrej woli, ponieważ Centrum Pierwszej Pomocy nie jest w stanie pomieścić migrantów i rozlali się oni na całą wyspę. Otworzyliśmy dla nich salki parafialne i próbujemy stawić czoło najpilniejszym potrzebom: zapewnić posiłki, ubrania, a także lekarstwa, gdyż niektórzy źle się czują. Nasza parafia stała się punktem odniesienia dla ludzi chcących włączyć się w pomoc" - mówił ks. Rizzo.

W ocenie ks. Rizzo sytuacja jest obecnie dramatyczna, a w poradzeniu sobie z nią pomagają nawet turyści.

Muszę wyznać, że pomagają nam nawet turyści. Wczoraj sytuacja była krytyczna, molo było przepełnione, ludzie siedzieli pod palącym słońcem, brakowało wody. Gdy zaspokoili pragnienie i głód, sytuacja uległa poprawie i nie było już napięć. Choć taka sytuacja trwa od 2013 roku, to ludzie nadal w ciągu pół godziny są się w stanie zorganizować, otwierają drzwi swych domów i oddają migrantom, to co mają. Robimy to co należy robić. Wciąż jest ogromna solidarność. Do późna w nocy wraz z parafianami pomagaliśmy. Siostry zakonne stworzyły specjalną kryzysową strukturę pomocy dla kobiet z dziećmi" - powiedział.

Na wyspie przebywa obecnie około 7 tys. afrykańskich migrantów. Spora część z nich koczuje na miejscowym molo, co doprowadza do licznych starć z policją.

Władze lokalne apelują o pilną relokację. Migranci zalewają z kolei Półwysep Apeniński. Francja już zdążyła zamknąć lądową granicę z Włochami, a Niemcy zawiesiły swój mechanizm "dobrowolnej solidarności".

Źródło: ekai

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej