Unia Europejska

Prof. Legutko: Pomiędzy Berlinem a Moskwą wciąż obowiązuje niepisana umowa

Europoseł Ryszard Legutko uważa, że większość Parlamentu Europejskiego chce szybkiego zakończenia wojny, niekoniecznie z korzyścią dla Ukrainy. Przekonuje też, że „cały czas jest jakaś niepisana umowa” dot. podziału wpływów w Europie Środkowo-Wschodniej pomiędzy Niemcami a Rosją.

2 min czytania
Fot. European Parliament via Flickr, CC BY 2.0
Fot. European Parliament via Flickr, CC BY 2.0
Europoseł Ryszard Legutko uważa, że większość Parlamentu Europejskiego chce szybkiego zakończenia wojny, niekoniecznie z korzyścią dla Ukrainy. Przekonuje też, że „cały czas jest jakaś niepisana umowa” dot. podziału wpływów w Europie Środkowo-Wschodniej pomiędzy Niemcami a Rosją.

Goszcząc w programie „24 pytania” na antenie Polskiego Radia 24 prof. Ryszard Legutko był pytany o rezolucję Parlamentu Europejskiego, w której Rosja została uznana za państwo sponsorujące terroryzm. Europoseł podkreślił, że rezolucja ta od początku była „torpedowana”.

- „Dopiero w ostatniej chwili jeden z kolegów ze Szwecji zgłosił z sali. Dopiero wtedy ta większość, która była na sali, jakoś to przegłosowała ku zaskoczeniu niektórych”

- wyjaśnił.

Dodał, że „kiedy już ta sprawa stanęła, to trudno było wielu, zwłaszcza tym najbardziej elokwentnym posłom z tej lewej strony, którzy tyle mówią o walce z Putinem, głosować przeciw, bo sprawa stała się jasna”.

W ocenie polityka większości europosłów zależy jednak bardziej na szybkim zakończeniu wojny niż sukcesie Ukrainy.

- „Większość oczywiście nie sympatyzuje z Putinem, nie można tak mówić. Ale myślę, że stanowisko większości jest jednak takie, że dobrze, aby ta wojna się szybko skończyła i żeby ci Ukraińcy aż tak się nie upierali przy Krymie i innych swoich terytoriach”

- ocenił gość Polskiego Radia 24.

Mówiąc o wsparciu Ukrainy, europoseł przyznał, że w krajach Europy Zachodniej wciąż budzi ono pewne obawy.

- „Ciągle ta zima straszy wszystkich, te wysokie rachunki za prąd i takie przekonanie, że może Ukraina to nie jest mały kraj, ale też nie jakiś supergigant, że na dłuższą metę nie ma szans i może lepiej, żeby to się szybko skończyło. To, co Boris Johnson, już jako były premier powiedział o stanowisku tych dużych krajów, Niemiec i Francji. Nawet, jeśli trochę przesadził, to nie do końca, bo takie rzeczywiście nastawienie jest”

- powiedział.

Ocenił przy tym, że pomiędzy Niemcami a Rosją wciąż obowiązuje pewna niepisana umowa dot. podziału wpływów w Europie Środkowo-Wschodniej, w której to umowie Ukrainę uważa się za rosyjską strefę.

Źródło: Polskie Radio 24, wPolityce.pl

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej