Europa

Prof. Rau dla „La Repubblica”: Nikt w Europie nie chce niemieckiego przywództwa

Minister spraw zagranicznych RP i przewodniczący OBWE prof. Zbigniew Rau udzielił wywiadu włoskiemu dziennikowi „La Repubblica”, w którym odniósł się m.in. do aspiracji niemieckiego rządu, który chce przewodzić Europie. Dyplomata zauważył, że nikt tego przywództwa dzisiaj nie chce, nawet same społeczeństwo niemieckie, ponieważ Niemcy nie podołali wyzwaniom, jakie postawiła przed nimi wojna na Ukrainie.

3 min czytania
Fot. screenshot - YouTube (TVP Info)
Fot. screenshot - YouTube (TVP Info)
Minister spraw zagranicznych RP i przewodniczący OBWE prof. Zbigniew Rau udzielił wywiadu włoskiemu dziennikowi „La Repubblica”, w którym odniósł się m.in. do aspiracji niemieckiego rządu, który chce przewodzić Europie. Dyplomata zauważył, że nikt tego przywództwa dzisiaj nie chce, nawet same społeczeństwo niemieckie, ponieważ Niemcy nie podołali wyzwaniom, jakie postawiła przed nimi wojna na Ukrainie.

Trwa spór z Komisją Europejską, która stawia Polsce kolejne żądania dot. reformy wymiaru sprawiedliwości, uzależniając od nich wypłatę należnych nam środków z Funduszu Odbudowy. W rozmowie z „La Repubblica” szef polskiej dyplomacji był pytany, czy Polska jest gotowa spełnić kolejne żądania Brukseli.

- „Tak, jak instytucje władzy publicznej w Polsce muszą działać wyłącznie w sposób praworządny, czyli w ramach i granicach obowiązującego prawa, tak muszą tej samej zasady przestrzegać w swoich relacjach z instytucjami wspólnotowymi, które działają w granicach przekazanych im w Traktatach przez Polskę i inne państwa członkowskie kompetencji”

- oświadczył.

Wskazał, że spór pomiędzy Polską a Komisją Europejską wykracza poza kompetencje, które przyznano unijnym instytucjom w Traktatach.

- „Sprawa organizacji sądownictwa jest wyłączną kompetencją państw członkowskich, tymczasem Komisja Europejska uznała, że ma kompetencje do formułowania ocen jego organizacji. Uważam, że to jest naruszenie praworządności przez KE”

- podkreślił.

Zauważył przy tym, że unijne instytucje powinny zatroszczyć się o zakończenie wszczętej już pięć lat temu procedury przeciwko Polsce, która nie przyniosła żadnych rezultatów poza pogłębieniem podziałów między państwami i nieufności wobec samej UE.

Zaufanie do unijnych instytucji zostało w ostatnim czasie poważnie nadszarpnięte również z uwagi na skandal korupcyjny, którego jednym z bohaterów jest Ewa Kaili, do niedawna wiceszefowa PE. Rozmówca „La Repubblica” pokreślił, że aby to zaufanie odbudować, konieczne jest rzetelne dochodzenie, ale również reforma zasad wykonywania mandatu eurodeputowanego. W ocenie prof. Raua, należy zakazać łączenia funkcji europosła z udzielaniem płatnych konsultacji czy zasiadaniem w radach nadzorczych innych instytucji.

Szef MSZ odniósł się również do polsko-włoskich relacji po utworzeniu we Włoszech nowego rządu wskazując, że „przed Polską i Włochami otwiera się wyjątkowa perspektywa ukształtowania głębokiego strategicznego partnerstwa”.

- „Polska postrzega Włochy jako ważnego partnera i sojusznika w UE i w NATO. Włochy pokazały, co znaczy solidny partner, włoska pomoc dla Ukrainy jest nieoceniona i na pewno polityka bezpieczeństwa, w ramach NATO, jak i dwustronnie, będzie dla nas ważnym polem współpracy. Liczymy na wzmocnienie kontaktów politycznych i powrót do wzmocnionego dialogu politycznego”

- powiedział.

W wywiadzie nie zabrakło naturalnie wątków związanych z trwającą na Ukrainie wojną. Prof. Rau odniósł się m.in. do roli, jaką po wybuchu wojny odgrywają w Europie Niemcy. Zwracając uwagę na deklaracje Berlina, który chce przewodzić Europie podkreślił, że najpierw trzeba zweryfikować, czy Niemcy nadają się na przywódcę i ktoś tego przewodzenia od nich oczekuje.

- „Przywództwo musi być realizowane w oparciu o jakiś mandat. Ktoś musi ten mandat przyznać. Ten mandat musi mieć demokratyczną akceptację i społeczną ratyfikację. W przeciwnym razie możemy mieć do czynienia nie z przywództwem, lecz z hegemonią i dyktatem, a więc z przemocą i kolonialnym imperializmem”

- zauważył.

Wskazał, że kanclerz Niemiec Olaf Scholz publicznie deklaruje, że Berlin chce przewodzić Europie w momencie, w którym „nikt nie chce Niemiec w tej roli widzieć, łącznie z niemieckim społeczeństwem”.

- „Niemcy w ostatnich latach wielokrotnie prowadziły politykę egoistyczną, skoncentrowaną na maksymalizowaniu własnych korzyści kosztem dobra wspólnego uczestników integracji europejskiej i interesów – w tym interesów bezpieczeństwa – swoich sojuszników. Wojna na Ukrainie jest sprawdzianem przywódczych aspiracji Niemiec i na razie trudno powiedzieć, żeby sprostali tym oczekiwaniom”

- podkreślił.

Źródło: PAP

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej