Polityka

Prok. Ostrowski wraca do pracy!

Legalny zastępca prokuratora generalnego prok. Michał Ostrowski wraca do pracy. Sąd Dyscyplinarny nie zgodził się na przedłużenie zawieszenia go w obowiązkach. Zawiesił go jeszcze b. prokurator generalny Adam Bodnar po tym, jak prok. Ostrowski wszczął śledztwo dot. podejrzenia popełnienia przestępstwa zamachu stanu przez rządzących.

1 min czytania
Fot. screenshot - YouTube (Kanał TAK!)
Fot. screenshot - YouTube (Kanał TAK!)
Legalny zastępca prokuratora generalnego prok. Michał Ostrowski wraca do pracy. Sąd Dyscyplinarny nie zgodził się na przedłużenie zawieszenia go w obowiązkach. Zawiesił go jeszcze b. prokurator generalny Adam Bodnar po tym, jak prok. Ostrowski wszczął śledztwo dot. podejrzenia popełnienia przestępstwa zamachu stanu przez rządzących.

Prok. Ostrowski został zawieszony w obowiązkach w lutym ub. roku po tym. Chwilę wcześniej, po zawiadomieniu złożonym przez prezesa Trybunału Konstytucyjnego, zastępca prokuratora generalnego wszczął śledztwo ws. podejrzenia popełnienia przestępstwa zamachu stanu przez rządzących.

- „Miło mi poinformować, że zastępca Prokuratora Generalnego prok. Michał Ostrowski, po 14 miesiącach zawieszenia, wraca do pracy. Sąd Dyscyplinarny nie przedłużył mu zawieszenia na dalszy okres”

- poinformował dziś mec. Bartosz Lewandowski.

W rozmowie z portalem wPolityce.pl prawnik był pytany, czy na decyzję sądu mogła wpłynąć nieobecność senatora Adama Bodnara, który miał zostać dziś przesłuchany w tej sprawie, ale nie stawił się przed sądem.

- „Trudno powiedzieć. Na pewno fakt, że sąd odroczył sporządzenie uzasadnienia pisemnego do tej decyzji, świadczy o tym, że chyba nie brał pod uwagę takiego nieprzedłużenia wcześniej. Czyli musiało się coś tu wydarzyć. Być może to było efektem naszych mów obrończych, a być może faktu, że Adam Bodar się nie stawił. To mogło rzutować na decyję sądu dyscyplinarnego”

- stwierdził mec. Lewandowski.

Źródło: wPolityce.pl, Fronda.pl

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej