Polityka

Przypominamy. A. Kwaśniewski i mentalność podległości

Aleksander Kwaśniewski od lat zajmuje czołowe miejsca w rankingach popularności byłych prezydentów. Wśród wielu wyborców wspierających obecny obóz rządowy koalicji 13 grudnia wciąż uchodzi za „naszego najlepszego dotąd prezydenta”. Ten fakt stał się dla części komentatorów punktem wyjścia do ostrej diagnozy kondycji polskiej debaty o suwerenności.

2 min czytania
Fot. Screenshot - Facebook (Zbigniew Szczęsny)
Fot. Screenshot - Facebook (Zbigniew Szczęsny)
Aleksander Kwaśniewski od lat zajmuje czołowe miejsca w rankingach popularności byłych prezydentów. Wśród wielu wyborców wspierających obecny obóz rządowy koalicji 13 grudnia wciąż uchodzi za „naszego najlepszego dotąd prezydenta”. Ten fakt stał się dla części komentatorów punktem wyjścia do ostrej diagnozy kondycji polskiej debaty o suwerenności.

Publicysta Zbigniew Szczęsny w jednym ze swoich wpisów stwierdza, że tak wysoka ocena byłej głowy państwa jest dowodem utrwalonego sposobu myślenia o państwowości i o podległości wobec większych sąsiadów, w tym Rosji i Niemiec. Pisze o „sile utrwalonej przez pokolenia samoświadomości”, w której „własne państwo i własny naród jest zawsze podejrzaną emanacją jakiegoś warcholstwa”. W tej logice „właściwa postawa” ma polegać na działaniu „w granicach wyznaczonych przez zewnętrznych administratorów”.

Autor postu formułuje tezę o „internalizacji podległości” oraz mentalności „domagającej się Pana, który może i jest srogi i wymagający, ale przecież ‘nauczy, podpowie, pokaże’”. Takie przekonanie – czytamy - przekłada się na trudność prowadzenia w Polsce realnej dyskusji o granicach suwerenności – bo nie chodzi w niej o wypracowanie optymalnych rozwiązań, lecz o głęboko zakorzenione przeświadczenie o własnym „deficycie cywilizacyjnym”.

W opinii Szczęsnego konsekwencje tej postawy widać m.in. w sporach o obronność. Gdy pojawia się temat większej autonomii strategicznej czy potencjalnych zdolności odstraszania, dyskusja – jak stwierdza – szybko sprowadzana jest do przekonania, że „nie wolno dać małpie brzytwy”. Podobny mechanizm ma dotyczyć także gospodarki i polityki pieniężnej.

Publicysta wskazuje na działania Narodowego Banku Polskiego i prezesa Adama Glapińskiego, zwłaszcza na zwiększanie rezerw złota. W jego ocenie krytyka tych działań, także w zagranicznej prasie, wiąże się z obawą przed nadmierną samodzielnością Polski. Pisze ironicznie, że własna waluta daje „za duże pole manewru”, co w oczach części elit bywa traktowane jako przejaw „nieodpowiedzialnej” polityki.

Źródło: Facebook/Zbigniew Szczęsny, CBOS, Fronda.pl

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej