Rosja

Putin – nieświadomy grabarz imperium?

Władimir Putin – człowiek, który miał uczynić Rosję wielką, a zamiast tego zaczął realizować scenariusz jej stopniowego, acz nieuniknionego upadku. Paradoksalnie, właśnie on stał się największym „dobroczyńcą” Zachodu i głównym architektem dramatycznych zmian geopolitycznych, których Rosja tak panicznie chciała uniknąć.

2 min czytania
Fot. Screenshot - YouTube (Alpaka Innovations), Twitter
Fot. Screenshot - YouTube (Alpaka Innovations), Twitter
Władimir Putin – człowiek, który miał uczynić Rosję wielką, a zamiast tego zaczął realizować scenariusz jej stopniowego, acz nieuniknionego upadku. Paradoksalnie, właśnie on stał się największym „dobroczyńcą” Zachodu i głównym architektem dramatycznych zmian geopolitycznych, których Rosja tak panicznie chciała uniknąć.

Jak ironicznie zauważa National Interest, to „liliputin”, ważący około 80 kilogramów, zapoczątkował proces, który zmienił cały świat. Wystarczy prześledzić jego „sukcesy”.

Putin chciał zdominować Europę energetycznie – w efekcie Europa przestała kupować rosyjskie surowce, inwestuje w bezpieczeństwo i zbroi się jak nigdy wcześniej. Próbował zatrzymać ekspansję NATO – przyspieszył jej rozszerzenie o Szwecję i Finlandię, a Bałtyk stał się „wewnętrznym morzem Sojuszu”.

Planował demilitaryzację Ukrainy – uczynił z niej największą armię lądową Europy, zbrojeniowy hub o światowym znaczeniu. Chciał pokazać siłę armii rosyjskiej – obnażył jej słabość, pogrążył reputację, stracił setki tysięcy żołnierzy i tony sprzętu, a Rosja traci pozycję eksportera broni.

Dążył do rozwoju gospodarczego – zniszczył finanse, uderzył w demografię, sprowokował masowy exodus specjalistów. Marzył o wpływach na Kaukazie i w Azji Środkowej – dziś te regiony odwracają się od Moskwy, a Armenia, Kazachstan czy Azerbejdżan wybierają Zachód, Chiny lub Turcję. Nawet Syria staje się dla Rosji terenem zbyt kosztownym do utrzymania. Nie mówiąc o Afryce.

Putin chciał być carem Morza Czarnego – rozbił własną Flotę Czarnomorską i oddał inicjatywę Turcji. Marzył o rozwoju Donbasu i Krymu – zamienił je w kosztowne ruiny.

Te katastrofalne skutki nie są dziełem przypadku. To wynik pychy Putina, korupcji systemu i rażących błędów wywiadowczych. Kreml przecenił własne siły, nie docenił determinacji Ukrainy i przebudzenia Zachodu. Nie można wykluczyć, że cała wojna była również efektem świadomej pułapki Zachodu – strategicznie zastawionej, cierpliwie prowadzonej, aż Rosja sama weszła w sidła.

Dziś Moskwa jest osłabiona militarnie, gospodarczo uzależniona od Chin, izolowana dyplomatycznie i wciąż pogrążająca się w wewnętrznym kryzysie. Jedynie Miedwiediwew i reżimowi propagandyści nadal grożą Zachodowi i napinają nadwątlone muskuły.

„Tak oto tych zaledwie 80 kilogramów liliputina zmieniło Rosję i cały świat” – podsumowuje szyderczo National Interest.

Źródło: national interest, kresy24.pl, fronda.pl

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej