Polityka

"Rejestr ciąż" jednak zostaje – a tak nim ekipa Tuska straszyła Polaków

Będąc w opozycji, politycy Koalicji Obywatelskiej (KO) głośno krytykowali wprowadzenie tzw. "rejestru ciąż". Obecnie jednak, mimo dojścia do władzy, nie planują zlikwidować obowiązujących przepisów.

1 min czytania
Fot. via Pixabay.com
Fot. via Pixabay.com
Będąc w opozycji, politycy Koalicji Obywatelskiej (KO) głośno krytykowali wprowadzenie tzw. "rejestru ciąż". Obecnie jednak, mimo dojścia do władzy, nie planują zlikwidować obowiązujących przepisów.

W czerwcu 2022 roku ówczesny minister zdrowia Adam Niedzielski podpisał rozporządzenie, które wprowadziło obowiązek wpisywania informacji o ciąży do Systemu Informacji Medycznej (SIM). Choć politycy opozycji oraz niektóre media, takie jak Wyborcza.pl, informowały o „rejestrze ciąż” i krytykowały go jako narzędzie inwigilacji, obecny rząd nie zamierza wprowadzać zmian w tym zakresie.

Politycy KO używali mocnych słów, aby zniechęcić do wprowadzonego rozwiązania:

"Rejestr ciąż – zamiast pomagać i otaczać opieką, wolą inwigilować i zastraszać. Rok 1984 na wyciągnięcie ręki" – pisał Borys Budka.
"Teraz wchodzi rejestr ciąż, a co potem zechce jeszcze rejestrować PIS? Sprzedaż środków antykoncepcyjnych? Z tego nie będzie dzieci" – stwierdzała Katarzyna Lubnauer.
"Jak się nic nie ma dla obywateli – pozostaje już tylko państwo policyjne" – grzmiał Marcin Kierwiński.

Po objęciu władzy, KO nie zlikwidowała jednak tego przepisu. Ministerstwo Zdrowia, obecnie kierowane przez Izabelę Leszczynę, potwierdziło, że dane dotyczące ciąży nadal będą wpisywane do SIM. W uzasadnieniu podkreślono, że zmiany te nie miały na celu tworzenia "rejestru ciąż", lecz były wynikiem wymogów Komisji Europejskiej dotyczących rozbudowy elektronicznej Karty Pacjenta.

Źródło: pap, fronda.pl

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej