Uwaga

Resort Nowackiej chce obowiązkowej "edukacji zdrowotnej"

W Ministerstwie Edukacji Narodowej ponownie rozgorzała dyskusja o statusie tzw. „edukacji zdrowotnej”. Choć od 1 września przedmiot zastąpił dotychczasowe wychowanie do życia w rodzinie, obecnie udział w zajęciach jest dobrowolny. Wiceminister edukacji Paulina Piechna-Więckiewicz zapowiedziała jednak, że resort chce uczynić edukację zdrowotną przedmiotem obowiązkowym – decyzja miałaby zapaść już na początku przyszłego roku.

2 min czytania
Fot. Screenshot - YouTube (naTemat), Pixabay.com
Fot. Screenshot - YouTube (naTemat), Pixabay.com
W Ministerstwie Edukacji Narodowej ponownie rozgorzała dyskusja o statusie tzw. „edukacji zdrowotnej”. Choć od 1 września przedmiot zastąpił dotychczasowe wychowanie do życia w rodzinie, obecnie udział w zajęciach jest dobrowolny. Wiceminister edukacji Paulina Piechna-Więckiewicz zapowiedziała jednak, że resort chce uczynić edukację zdrowotną przedmiotem obowiązkowym – decyzja miałaby zapaść już na początku przyszłego roku.

Pomysł od razu wywołał debatę, ponieważ wprowadzeniu przedmiotu wcześniej towarzyszyła fala sprzeciwów ze strony rodziców, nauczycieli oraz środowisk kościelnych. Krytycy ostrzegali, że rząd wprowadza do szkół „permisywną edukację seksualną”, a Instytut Ordo Iuris zarzucał MEN próby przemycenia kontrowersyjnych treści „tylnymi drzwiami”.

Paulina Piechna-Więckiewicz w wywiadzie podkreśla, że jej zdaniem przedmiot odpowiada na realne potrzeby uczniów.

— Edukacja zdrowotna jako przedmiot jest wspaniała. Oferuje wszystkie możliwości związane z profilaktyką zdrowia, ochroną dzieci, zapobieganiem przemocy seksualnej i dbaniem o zdrowie psychiczne — przekonuje wiceminister.

Dodała, że decyzje o ewentualnym wprowadzeniu obowiązkowości muszą zostać podjęte „w pierwszych trzech miesiącach przyszłego roku”, z uwagi na kalendarz legislacyjny.

Dane, które przedstawił resort Barbary Nowackiej, pokazują, że zainteresowanie przedmiotem znacząco różni się między typami szkół.

Najwyższy poziom uczestnictwa odnotowano w szkołach podstawowych - 804 539 uczniów, czyli 40,36 proc. uprawnionych.

W liceach ogólnokształcących zajęcia wybrało jedynie 10,08 proc. uczniów, w technikach 7,78 proc., a w szkołach branżowych I stopnia 14,40 proc..
To wyniki zdecydowanie niższe, niż oczekiwało ministerstwo, które zakładało stopniową popularyzację nowego przedmiotu.

Najostrzej zmiany krytykuje Instytut Ordo Iuris. Organizacja wskazuje, że w nowej podstawie programowej pojawiły się treści dotyczące orientacji psychoseksualnej, tożsamości płciowej i stereotypów płciowych, co – ich zdaniem – stanowi próbę wprowadzenia do polskich szkół zachodnich modeli „permisywnej edukacji seksualnej”.

Ordo Iuris apeluje, by ministerstwo wycofało się z projektu obowiązkowości, argumentując, że przedmiot narusza prawa rodziców do decydowania o wychowaniu dzieci.

Przed wejściem przedmiotu do szkół Barbara Nowacka planowała, by edukacja zdrowotna od razu była obowiązkowa. Sprzeciw PSL – jednego z koalicjantów – oraz silne reakcje rodziców i środowisk katolickich doprowadziły jednak do przyjęcia formuły zajęć dobrowolnych.
Zapowiedzi Piechny-Więckiewicz wskazują, że ministerstwo zamierza ponownie wrócić do pierwotnego planu.

Źródło: radiozet.pl, niezalezna.pl, fronda.pl

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej