Sport

Robert Karaś po wpadce dopingowej: Moi hejterzy zapierd…ją po opłatek do kościoła

Robert Karaś, który w dość kuriozalny sposób tłumaczy się w ostatnim czasie z wpadki dopingowej podczas bicia rekordu świata w dyscyplinie triathlon-ironman, najwyraźniej postanowił ubogacić swą specyficzną „linię obrony” również w atak na praktykujących katolików.

1 min czytania
Fot. screenshot YouTube (Kanał Sportowy)
Fot. screenshot YouTube (Kanał Sportowy)
Robert Karaś, który w dość kuriozalny sposób tłumaczy się w ostatnim czasie z wpadki dopingowej podczas bicia rekordu świata w dyscyplinie triathlon-ironman, najwyraźniej postanowił ubogacić swą specyficzną „linię obrony” również w atak na praktykujących katolików.

Karaś, który w maju tego roku podczas World Cup Brasil Ultra Tri pobił rekord 10-krotnego Ironmana, otwarcie przyznał podczas rozmowy w „Kanale Sportowym”, że kilka miesięcy wcześniej w sposób świadomy zażył niedozwolone środki dopingujące, które miały pomóc mu w przygotowaniach do freakowej walki, a które jak mu tłumaczono miały się utrzymać w jego organizmie zaledwie przez 72 godziny.

Badania przeprowadzone po zawodach wykazały obecność niedozwolonych substancji w organizmie Polaka, w związku z czym oczywiście jego rekord nie mógł zostać oficjalnie uznany.

„Nie pamiętam, by ktoś równie wiarygodnie zrobił z siebie cymbała. Wyznanie, że zażył doping też brzmiało wiarygodnie, trudno mieć zastrzeżenia” - skomentował występ Karasia na antenie Kanału Sportowego jego założyciel Krzysztof Stanowski.

Natomiast w trakcie wczorajszego „Fame 19 Cage Special” Robert Karaś postanowił przejść od obrony do ataku i wyrazić swą opinię na temat ludzi komentujących jego dopingową wpadkę.

„Zazwyczaj ludzie, którzy to komentują to są pewnie osoby z problemami i ja wiem, że pewnie robią straszne rzeczy w życiu, a potem zapierd…ją po opłatek do kościoła” - powiedział Karaś.

Źródło: YouTube - Fame MMA

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej