Wiadomości

Robert Kostro: Warto pamiętać, że zagrożeniem dla niepodległości Polski nie jest Ukraina tylko Rosja

Nadal trwają komentarze i nawet ostre spory po decyzji Wołodymyra Zełenskiego o nadaniu jednej z ukraińskich jednostek wojskowych imienia „Bohaterów UPA”. W debacie coraz częściej pojawiają się jednak głosy przypominające, że polityka wymaga chłodnej oceny interesów państwa, a nie wyłącznie reakcji opartych na historycznych urazach. Do takich głosów należy stanowisko byłego dyrektora Muzeum Historii Polski Roberta Kostro.

3 min czytania
Fot. kremlin.ru CC 4.0 / President Of Ukraine via Flickr CC 0
Fot. kremlin.ru CC 4.0 / President Of Ukraine via Flickr CC 0
Nadal trwają komentarze i nawet ostre spory po decyzji Wołodymyra Zełenskiego o nadaniu jednej z ukraińskich jednostek wojskowych imienia „Bohaterów UPA”. W debacie coraz częściej pojawiają się jednak głosy przypominające, że polityka wymaga chłodnej oceny interesów państwa, a nie wyłącznie reakcji opartych na historycznych urazach. Do takich głosów należy stanowisko byłego dyrektora Muzeum Historii Polski Roberta Kostro.

Historyk nie ukrywa, że polityka pamięci prowadzona przez część ukraińskich elit pozostaje dla Polaków trudna do zaakceptowania. „Kult UPA i ciągłe pomniejszanie przez polityków ukraińskich wagi zbrodni wołyńskiej jest rzeczą, która nas głęboko dzieli” – napisał. Jednocześnie podkreślił, że choć historia ma ogromne znaczenie, nie może być jedynym kryterium kształtowania polityki państwa. „Wybory polityczne są związane z interesami bezpieczeństwa i gospodarczymi” – zaznaczył.

Kostro zwrócił uwagę, że problem z ostatnim gestem Zełenskiego nie sprowadza się wyłącznie do kwestii pamięci historycznej. W jego ocenie decyzja ukraińskiego prezydenta pokazała, że Warszawa nie jest traktowana przez Kijów z należytą uwagą. „Pokazał, jakie miejsce zajmuje Polska w jego polityce. Tzn. że można się z naszym krajem nie liczyć” – ocenił.

Zdaniem historyka oznacza to konieczność zmiany podejścia do relacji polsko-ukraińskich. „Współpraca z Ukrainą musi być oparta na fundamentach interesów, a nie sentymentów” – podkreślił. Jak dodał, zakończył się etap romantycznej wiary w szczególne relacje między oboma państwami, a bezwarunkowe poparcie może przynieść skutki odwrotne do zamierzonych.

Szczególne znaczenie ma jednak piąty punkt jego komentarza, który wywołał szeroką dyskusję w mediach społecznościowych. „Zagrożeniem dla bezpieczeństwa Polski nie jest Ukraina, tylko Rosja” – napisał Robert Kostro. Historyk ostro skrytykował osoby wykorzystujące obecny spór do szerzenia nastrojów antyukraińskich. „Festiwal medialny jaki fundują zarówno media jak i konta społecznościowe rozmaitym kreaturom, w tym takim, które brały moskiewskie pieniądze, były lub są rzecznikami interesów Kremla, a dziś przebierają się w szaty patriotów jest obrzydliwy i demoralizujący” – stwierdził.

Kostro zaapelował również o oddzielenie sporów politycznych od relacji międzyludzkich. Przypomniał, że miliony Ukraińców od ponad czterech lat żyją w cieniu rosyjskiej agresji, a setki tysięcy z nich pracują w Polsce, płacą podatki i uczestniczą w życiu gospodarczym kraju. „Ludziom, którzy od czterech lat cierpią i walczą z rosyjską agresją, należy się normalny szacunek i współczucie” – napisał.

Historyk zwrócił także uwagę na zjawisko zbiorowej odpowiedzialności, które coraz częściej pojawia się w internetowych dyskusjach. „Skandaliczne jest nazywanie Ukraińców banderowcami czy przypisywanie win jednostek całemu narodowi” – podkreślił. Dodał też, że większość współczesnych Ukraińców nie uczestniczy w polsko-ukraińskim sporze pamięciowym, a wiele uproszczeń funkcjonujących w debacie publicznej ma swoje źródła jeszcze w propagandzie sowieckiej.

W swoim wpisie Kostro przypomniał również o wymiarze gospodarczym obecności Ukraińców w Polsce. Zwrócił uwagę, że wobec pogłębiającego się kryzysu demograficznego polska gospodarka w wielu sektorach opiera się dziś na pracy cudzoziemców. „Bez pracowników ukraińskich dziś się nie ma budowy, sklepu, hotelu” – zauważył.

Choć autor nie pomija kwestii Wołynia ani błędów popełnianych przez ukraińskich polityków, przypomina jednocześnie o konieczności zachowania proporcji oraz świadomości, że główne zagrożenie dla bezpieczeństwa Polski nadal płynie ze strony Rosji.

Źródło: Facebook/Robert Kostro, Fronda.pl

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej