Uwaga

Rodowicz nie gryzie się w język nt. Sylwestra TVP i nowych organizatorów

Jak donosiły media już w Nowy Rok, podczas Sylwestra TVP w Zakopanem miało dojść do wielu problemów organizacyjnych. Po raz kolejny wystąpiła też polska artystka Maryla Rodowicz, która – czytamy na jej profilu w mediach społecznościowych – w bardzo mocnych słowach „nie gryząc się w język” komentuje organizację imprezy oraz zachowanie samych organizatorów.

2 min czytania
Fot. Screenshot - YouTube (Onet Plejada)
Fot. Screenshot - YouTube (Onet Plejada)
Jak donosiły media już w Nowy Rok, podczas Sylwestra TVP w Zakopanem miało dojść do wielu problemów organizacyjnych. Po raz kolejny wystąpiła też polska artystka Maryla Rodowicz, która – czytamy na jej profilu w mediach społecznościowych – w bardzo mocnych słowach „nie gryząc się w język” komentuje organizację imprezy oraz zachowanie samych organizatorów.

Okazuje się bowiem, że służby porządkowe imprezy dwukrotnie nie chciały jej wpuścić na próbę, ponieważ… nie miała ze sobą dowodu osobistetgo.

Sylwester w Zakopanem. To prawda, że służby porządkowe nie chciały mnie wpuścić na próbę i to dwukrotnie. Nie pomogły teksty, że ja na próbę .Dowód poproszę...ale ja nie mam dowodu.. no to pani nie wejdzie. Taki mamy prikaz. Faktycznie w tym roku, czyli w tamtym , porządkowi mieli takie dyrektywy, że tylko z dowodem i trzeba było być na liście” – pisze Maryla Rodowicz na Facebooku.

- „Poszła fama, że na terenie miały być rozmieszczone kamery, i że nawet mysz się nie przeciśnie” – czytamy dalej.

- „Akurat. Ja mam zwyczaj stania za kulisami w pełnej gotowości, w kostiumie co najmniej pół h przed wejściem na scenę. To jest dosyć uciążliwe bo za kulisami jest mało miejsca, byłam bez przerwy przeganiana z miejsca na miejsce w dość chamski sposób. Nosz, pomyślałam sobie, po finale syknę do tego panoszącego się inspicjenta. ...jeszcze raz tak się do mnie odezwiesz k.., to ci przyp...,ale zapomniałam i przypomniało mi się dopiero w hotelu” – pisze artystka.

Wygląda też na to, że neo-władze TVP dopuściły za scenę wiele „lansujących się” osób „zupełnie niezwiązanych z imprezą, tak zwanych krewnych i znajomych królika”.

- „.Tu się przebierają półgołe tancerki, tu się przygotowują artyści do wejścia na scenę, a tu się pałętają uhahane obce ciała. A miała się nie przecisnąć nawet mysz. Dobrze, że w ogóle mnie dopuścili na scenę. I że byłam w Zakopanem, bo mam słabość do górali, do ich muzyki, do ich folkloru, do knajp, do oscypków z grilla, do rydzów z patelni i w ogóle, hej!” – podsumowuje Rodowicz.

Źródło: facebook, frodna.pl

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej