Polityka

Rok zmarnowanych szans w wojsku. Błaszczak: Minister Kosiniak-Kamysz jest podwładnym we własnym resorcie

W jedenastu konkretnych punktach były szef MON Mariusz Błaszczak podsumował funkcjonowanie resortu obrony w 2024 roku. Te punkty, jak wyjaśnia szef klubu PiS, to dowód na to, że mijający rok był złym czasem dla polskiego bezpieczeństwa.

3 min czytania
Fot. screenshot - YouTube (Telewizja Republika)
Fot. screenshot - YouTube (Telewizja Republika)
W jedenastu konkretnych punktach były szef MON Mariusz Błaszczak podsumował funkcjonowanie resortu obrony w 2024 roku. Te punkty, jak wyjaśnia szef klubu PiS, to dowód na to, że mijający rok był złym czasem dla polskiego bezpieczeństwa.

Błaszczak zwraca uwagę, że mimo zaplanowanego jeszcze przez rząd Zjednoczonej Prawicy, rekordowego budżetu na obronność, koalicja rządząca nie była w stanie wydać 20 mld zł.

- „Pomimo rekordowego budżetu na obronność łączna wartość kontraktów zbrojeniowych zawartych w 2024 roku była niższa niż w 2023 roku. Większość umów zawartych w tym roku była i tak wynegocjowana i przygotowana za czasów rządu PiS”

- zauważa polityk PiS.

Dodaje, że nie przeprowadzono najistotniejszych kontraktów, w tym kontraktów na czołgi K2, armatohaubice K9, bojowe wozy piechoty Borsuk czy wyrzutnie Himars.

Nie lepiej wyglądają działania związane ze zwiększaniem liczebności polskiej armii.

- „MON nie podaje informacji dotyczących naboru. Ze szczątkowych informacji, które udało mi się zdobyć wiemy, że na ponad 40 tys. wniosków o przyjęcie do wojska, jedynie 9 tys. osób zostało przyjętych do armii zawodowej”

- podaje szef klubu PiS.

Co natomiast z koncepcją budowy obrony powszechnej?

- „Ograniczono niezwykle popularne za czasów rządu PiS programy klas mundurowych i budowy strzelnic. Wielu zdolnym studentom wojskowym zamknięto drogę do armii wprowadzając przepisy, które wszystkim zabraniały przenoszenia pomiędzy uczelniami”

- czytamy.

Rządzący nie dzielą się informacjami na temat tworzenia 8 Dywizji AK i 1 Dywizji Piechoty Legionów oraz nowych jednostek WOT.

Mijający czas to również okres wyjątkowo trudnej służby żołnierzy na granicy z Białorusią.

- „Kierownictwo MON i MSWiA odwróciło się plecami do żołnierzy i funkcjonariuszy, którzy bronią naszych granic. Nikt nie sprzeciwił się szalonym pomysłom Bodnara, by wysłać na granicę prokuratorskie zespoły, których zadaniem jest szukanie haków na mundurowych. Żołnierz, który bronił swojego i kolegów życia wciąż ma postawione zarzuty. Na granicę wpuszczani są „aktywiści” którzy utrudniają służbę żołnierzom i funkcjonariuszom”

- pisze Błaszczak.

Podobnie jak w przypadku innych instytucji, również w wojsku polityk dopatruje się realizacji partyjnych interesów.

- „Sparaliżowano kontrwywiad obsadzając go ludźmi zaangażowanymi w reset z Rosją. SKW zajmuje się walka z opozycją, z osobami nieprzychylnymi obecnej władzy i żołnierzami, którzy są nie lubiani przez gen. Stróżyka. Nie zajmują się za to osłoną kontrwywiadowczą i walką z przestępczością w armii”

- podkreśla były szef MON.

- „Upolityczniono wojsko, powyrzucano ze służby kluczowych oficerów tylko za to, że byli negatywnymi bohaterami paszkwili pisanych przez pewną redaktor. Kluczową rolę zaczęli odgrywać emerytowani generałowie, którzy rozpoczynali służbę w okresie PRL i mentalnie wciąż są w tamtym okresie”

- dodaje.

Minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz tymczasem, w ocenie Błaszczaka, „jest podwładnym we własnym resorcie, który został zdominowany przez wiceministra z Platformy Obywatelskiej”.

- „Formalny szef resortu nie ma autorytetu wśród żołnierzy i co gorsza kompletnie nie interesuje się tym co się w wojsku dzieje. Z kolei nieformalny szef resortu, wiceminister z PO zajmuje się PRem, walką z opozycją i przygotowywaniem slajdów w Powerpoincie. Traci na tym przede wszystkim wojsko”

- podsumowuje.

Źródło: X.com, Fronda.pl

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej