Po ogłoszeniu w środę przez prezydenta Władimira Putina mobilizacji w Rosji trwają powszechne łapanki i przymusowe wysyłanie na front rezerwistów. Pomimo zadeklarowanej przez władze rosyjskie liczby około 300 tys. poborowych specjaliści oceniają, że rezerwistów zdolnych do walki i w miarę regularnie odbywających ćwiczenia wojskowe Rosja posiada około 18 tys., co jak na kraj liczący 150 mln mieszkańców i ogromne straty w ludziach i sprzęcie nie stawia działań Putina jako zapowiadających sukcesy w dalszej agresji na Ukrainę. Teraz dochodzi jeszcze stopniowe wycofywanie się sojuszników Rosji z dalszych działań okupacyjnych na Ukrainie.
Jak zapowiedział Razman Kadyrow podczas spotkania z dowódcami "specjalnej operacji wojskowej", w Czeczenii mobilizacja nie zostanie przeprowadzona. Podkreśli, że jego kraj z przyjętego wcześniej palny wywiązał się w pełni i na front zostało wysłanych 20 tys. Czeczenów. Dodał też, że plan przyjęty początkowo został przekroczony już o "254 proc."
Warto dodać, że jeszcze 15 września Kazyrow apelował o "samomobilizację" jako oddolną inicjatywę lokalnych władz, a gubernatorzy mieli poprzeć jego inicjatywę.
Komentarze
0 komentarzyDodawanie komentarzy wymaga zalogowania.