Wiadomości

Rosyjski cień nad Instytutem Pileckiego. ABW sprawdza szwajcarski wątek

Szwajcarska spółka Instytutu Pileckiego znalazła się pod lupą Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego po tym, jak funkcję prokurenta objął prawnik, którego nazwisko pojawiało się w dziennikarskim śledztwie Pandora Papers. Sprawę opisała „Rzeczpospolita”, wskazując na możliwe dawne powiązania Graziano Pedroi z podmiotami związanymi z rosyjskimi elitami.

2 min czytania
Fot. screenshot - YouTube (Gazeta.pl)
Fot. screenshot - YouTube (Gazeta.pl)
Szwajcarska spółka Instytutu Pileckiego znalazła się pod lupą Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego po tym, jak funkcję prokurenta objął prawnik, którego nazwisko pojawiało się w dziennikarskim śledztwie Pandora Papers. Sprawę opisała „Rzeczpospolita”, wskazując na możliwe dawne powiązania Graziano Pedroi z podmiotami związanymi z rosyjskimi elitami.

Pilecki-Institut (Schweiz) działa w Szwajcarii i zajmuje się m.in. promocją polskiej kultury oraz historii. Spółka zarządza także hotelem Schwanen w Rapperswilu, kupionym przez polskie Ministerstwo Kultury. Na początku czerwca w jej strukturach doszło do zmian: Monikę Jurgo zastąpił Hubert G. Zamaro, a ponieważ szwajcarskie przepisy wymagają lokalnego przedstawiciela z prawem podpisu, wybrano kancelarię Juris Finanz AG.

Jak tłumaczył p.o. dyrektora Instytutu Pileckiego Karol Madaj, przed wyborem kancelarii sprawdzono listy sankcyjne Szwajcarii, Unii Europejskiej i MSWiA. Firma nie figurowała na tych listach. Juris Finanz AG oddelegowała jednak jako prokurenta swojego prezesa, dr. Graziano Pedroję.

Problem pojawił się po publikacji danych w rejestrze. Instytut trafił na informacje ze śledztwa Pandora Papers, w którym nazwisko Pedroi łączono z transakcjami dotyczącymi podmiotów powiązanych z rosyjskimi biznesmenami. W materiałach OCCRP opisano m.in. wątek chorwackich nieruchomości, byłego rosyjskiego ministra energetyki Igora Jusufowa oraz Konstantina Gołoszczapowa, nazywanego przez media osobą z bliskiego otoczenia Władimira Putina.

Litewski nadawca publiczny LRT pisał w 2021 roku, że Pedroja, wówczas honorowy konsul Litwy w Szwajcarii, był „bardzo blisko powiązany z elitami Rosji”. W tym samym tekście przywoływano nazwiska Gołoszczapowa i Jusufowa. OCCRP zaznaczało jednak ostrożnie, że dokumenty Pandora Papers pokazują tropy i powiązania transakcyjne, ale nie przesądzają wprost o rzeczywistym właścicielu opisywanego majątku.

Po ujawnieniu tych informacji Instytut Pileckiego zażądał od Pedroi wyjaśnień oraz zmiany przedstawiciela. Sam Pedroja w komentarzu dla „Rzeczpospolitej” miał przekonywać, że narodowość klientów nie wpływa na jego pracę, stosuje przepisy AML oraz sankcje, a podmioty łamiące prawo nie kwalifikują się do współpracy.

Instytut poinformował również Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego i poprosił o opinię w sprawie dalszej współpracy z kancelarią. Karol Madaj podkreślał, że działania te podjęto w celu ochrony interesów Rzeczypospolitej Polskiej. Według „Rzeczpospolitej” sprawa pokazuje, jak wrażliwe mogą być zagraniczne placówki kulturalne, które zajmują się historią, pamięcią i promocją państwa.

Wirtualna Polska podaje jednak inną wersję przebiegu wydarzeń. Według jej ustaleń dyrektorka berlińskiego oddziału Instytutu Pileckiego Hanna Radziejowska miała przyznać, że o rosyjskich wątkach dotyczących Pedroi instytucja dowiedziała się od dziennikarza WP, a dopiero potem powiadomiła ABW.

Źródło: Rzeczpospolita, Wirtualna Polska, Fronda.pl

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej