Wiadomości

Rosyjskie „zielone ludziki” przy granicy z Estonią. Kolejna prowokacja Kremla?

Estońskie służby bezpieczeństwa alarmują o „większej niż zwykle aktywności” rosyjskich sił w rejonie tzw. „buta Saatse”, niewielkiego fragmentu rosyjskiego terytorium wcinającego się w głąb Estonii. W piątek estońska straż graniczna (PPA) zaobserwowała w tym miejscu siedmioosobową grupę uzbrojonych mężczyzn bez oznaczeń, których zachowanie przypominało działania rosyjskich specnazu lub tzw. „zielonych ludzików”.

2 min czytania
Fot. Anton Holoborodko (Антон Голобородько) za: Wikipedia CC 3.0 - ilustracyjne
Fot. Anton Holoborodko (Антон Голобородько) za: Wikipedia CC 3.0 - ilustracyjne
Estońskie służby bezpieczeństwa alarmują o „większej niż zwykle aktywności” rosyjskich sił w rejonie tzw. „buta Saatse”, niewielkiego fragmentu rosyjskiego terytorium wcinającego się w głąb Estonii. W piątek estońska straż graniczna (PPA) zaobserwowała w tym miejscu siedmioosobową grupę uzbrojonych mężczyzn bez oznaczeń, których zachowanie przypominało działania rosyjskich specnazu lub tzw. „zielonych ludzików”.

Obszar „But Saatse” to 115-hektarowy fragment terytorium Federacji Rosyjskiej, który wcina się na 1,5 kilometra w głąb Estonii. Przez jego wierzchołek biegnie droga pamiętająca czasy Związku Sowieckiego, z której Estończycy mogą korzystać bez specjalnego zezwolenia – pod warunkiem, że nie zatrzymują się po rosyjskiej stronie.

W piątek wieczorem estońska straż graniczna ogłosiła czasowe zamknięcie przejazdu, gdy zauważono grupę zamaskowanych i uzbrojonych mężczyzn bez znaków identyfikacyjnych, którzy mieli blokować trasę.

Sądząc po ich mundurach, z pewnością nie byli to strażnicy graniczni” – powiedział Meelis Saarepuu, szef południowej prefektury PPA.

Estońskie służby oceniają, że incydent był kolejną rosyjską prowokacją mającą na celu testowanie reakcji NATO i państw bałtyckich.
„Jesteśmy świadkami ciągłych prób destabilizacji – od kradzieży znaków granicznych, przez celowe tworzenie kolejek na przejściach, po zakłócanie sygnałów GPS” – podkreślił Saarepuu.

Minister spraw wewnętrznych Estonii potwierdził, że według najnowszych informacji „tajemniczy przybysze opuścili już ten obszar”, jednak sytuacja pozostaje objęta nadzorem operacyjnym.

Od początku 2024 roku Estonia, Łotwa i Finlandia odnotowały rosnącą liczbę incydentów granicznych z udziałem rosyjskich służb i grup paramilitarnych.
Kreml testuje gotowość NATO, stosując hybrydowe formy nacisku – od sabotażu sygnałów GPS po próbne wtargnięcia dronów i małych oddziałów bez oznaczeń.

Eksperci z estońskiego Centrum Studiów nad Bezpieczeństwem Międzynarodowym w Tallinnie przypominają, że identyczny scenariusz zastosowano w 2014 roku na Krymie, gdy „zielone ludziki” – formalnie niebędące częścią rosyjskiej armii – zajmowały kluczowe obiekty jeszcze przed oficjalną interwencją wojskową.

Jak podkreślają analitycy wojskowi, obecność uzbrojonych mężczyzn bez insygniów na granicy NATO ma charakter psychologiczny i strategiczny. Moskwa stara się wywołać niepokój społeczny i medialny efekt przy minimalnym ryzyku otwartego konfliktu.

Według estońskiego resortu spraw wewnętrznych, siły graniczne pozostają w stanie podwyższonej gotowości, a wszelkie naruszenia będą „traktowane jako bezpośrednie zagrożenie dla bezpieczeństwa państwa”.

Źródło: belsat.pl, err.ee, fronda.pl

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej