Polityka

Skąd pośpiech prokuratury ws. Romanowskiego? Media: Chodziło o Ziobrę

Skąd taki pośpiech prokuratury, która zdecydowała się zatrzymać posła Marcina Romanowskiego, mimo że chroni go europejski immunitet? Wedle medialnych doniesień, śledczy mieli nadzieję, że uda im się skłonić byłego wiceszefa resortu sprawiedliwości do złożenia zeznań niewygodnych dla Zbigniewa Ziobry.

1 min czytania
Fot. screenshot - YouTube (Janusz Jaskółka)
Fot. screenshot - YouTube (Janusz Jaskółka)
Skąd taki pośpiech prokuratury, która zdecydowała się zatrzymać posła Marcina Romanowskiego, mimo że chroni go europejski immunitet? Wedle medialnych doniesień, śledczy mieli nadzieję, że uda im się skłonić byłego wiceszefa resortu sprawiedliwości do złożenia zeznań niewygodnych dla Zbigniewa Ziobry.

Swoimi ustaleniami w tej sprawie dzieli się „Rzeczpospolita”.

- „Prokuratura liczyła, że po aresztowaniu Marcin Romanowski może pójść na współpracę, a od tego już będzie prosta droga do zatrzymania Zbigniewa Ziobry”

- czytamy.

W ocenie powołujących się na ekspertów dziennikarzy, to właśnie „pośpiech wynikający z politycznej presji na rozliczenie ziobrystów za nieprawidłowości przy rozdzielaniu pieniędzy z Funduszu Sprawiedliwości spowodował serię kompromitujących błędów prokuratury”.

Tym błędem było nie tylko zatrzymanie osoby chronionej europejskim immunitetem. Eksperci zwracają uwagę już na samą konstrukcję zarzutów.

- „Zarzucono mu udział w grupie (są w nim urzędnicy resortu) mającej na celu popełnianie przestępstw przeciwko mieniu. Tyle że żaden z postawionych zarzutów nie dotyczy przestępstw przeciwko mieniu, a jedynie przekroczenia uprawnień”

- zauważa „Rzeczpospolita”.

Wedle ustaleń dziennika, działania wobec posła Romanowskiego prokuratura podejmowała w nadziei na to, że ten „po aresztowaniu pójdzie na współpracę i wyjawi, kto tworzył lub dawał mu listy z organizacjami, które miały dostać środki z Funduszu”.

Źródło: Rzeczpospolita, Fronda.pl

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej