Polska

Śledztwo ws. Polnordu. Giertych stawił się w prokuraturze, ale odmówił udziału w czynnościach

Poseł Roman Giertych stawił się w sierpniu na wezwanie prokuratury w związku ze śledztwem dot. Polnordu. Polityk odmówił jednak udziału w czynnościach stwierdzając, że nie ma w śledztwie statusu podejrzanego.

2 min czytania
Fot. screenshot - YouTube (Roman Giertych - oficjalny)
Fot. screenshot - YouTube (Roman Giertych - oficjalny)
Poseł Roman Giertych stawił się w sierpniu na wezwanie prokuratury w związku ze śledztwem dot. Polnordu. Polityk odmówił jednak udziału w czynnościach stwierdzając, że nie ma w śledztwie statusu podejrzanego.

Postanowienie o przedstawieniu zarzutów Romanowi Giertychowi wydała w październiku 2020 roku Prokuratura Regionalna w Poznaniu. Rok później Prokuratura Regionalna w Lublinie wydała postanowienie o uzupełnieniu i zmianie zarzutów. Chodzi m.in. o zarzut działania na szkodę spółki Polnord i przywłaszczenia mienia w kwocie przekraczającej 72 mln zł. Dziś rzeczniczka Prokuratury Regionalnej w Lublinie Beata Syk-Jankowska potwierdziła Polskiej Agencji Prasowej, że poseł Koalicji Obywatelskiej został 6 sierpnia wezwany do stawiennictwa w charakterze podejrzanego.

- „Stawił się na wezwanie, jednakże odmówił udziału w czynnościach z uwagi na fakt, iż kwestionuje status podejrzanego w toczącym się śledztwie”

- przekazała.

W rozmowie z PAP do sprawy odniósł się sam parlamentarzysta.

- „Stawiłem się w prokuraturze, spełniając zaległy obowiązek stawiennictwa, o który prokuratura zabiegała, aby przeprowadzić wszystkie formalności w tej sprawie. Umówiłem się również, że do końca sierpnia przedstawię na piśmie swoje stanowisko dotyczące kwestii związanych z Polnordem wraz z wnioskiem o umorzenie postępowania”

- powiedział.

Stwierdził, że wszystkie stawiane mu zarzuty zostały uznane przez sądy za nieuprawdopodobnione. Zapowiedział też zawiadomienie o możliwości dopuszczenia się deliktu dyscyplinarnego przez byłego rzecznika Prokuratury Regionalnej w Lublinie prok. Andrzeja Jeżyńskiego.

- „Dowiedziałem się teraz w prokuraturze, że informacja przekazana przez niego 6 września ubiegłego roku o zamiarze przedstawienia mi nowych zarzutów była nieprawdziwa. Prokurator skłamał, mówiąc o tym publicznie. Pewnie ta sprawa obejmie również byłego szefa tej prokuratury Jerzego Ziarkiewicza, który tak naprawdę stał za tą operacją”

- stwierdził, oskarżając prokuraturę o udział w kampanii wyborczej PiS.

Źródło: PAP, Fronda.pl

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej