Sprawa dotyczy wypowiedzi Barbary Nowackiej z 2024 roku, wygłoszonych podczas konwencji Platforma Obywatelska, po wystąpieniach Donald Tusk oraz Rafał Trzaskowski. Szefowa MEN mówiła wówczas, że „na każdej stronie podręcznika było kłamstwo” i że w czasie rządów Zjednoczonej Prawicy na jego podstawie „uczono kłamać”.
Jesienią 2024 roku Wojciech Roszkowski skierował sprawę do sądu, żądając symbolicznego – jak podkreślają jego pełnomocnicy – odszkodowania w wysokości tysiąca złotych za każdą z 512 stron książki, co łącznie daje 512 tysięcy złotych. Podczas rozprawy historyk domagał się, by Barbara Nowacka wskazała konkretne fragmenty, które – jej zdaniem – zawierają nieprawdziwe treści.
Z sali sądowej relacjonowała dziennikarka Telewizja wPolsce24, Julia Borkowska:
„Sędzia próbował ograniczyć sprawę wyłącznie do kwestii naruszenia dóbr osobistych, a pytania pełnomocnika prof. Roszkowskiego oraz samego powoda były kilkukrotnie przerywane. Część pytań do Barbary Nowackiej została uchylona, podczas gdy pełnomocnik pozwanej mógł zadawać je swobodniej”.
Reporterka dodała również: „Barbara Nowacka nie wypowiedziała się przed rozpoczęciem rozprawy”.
W trakcie przesłuchania prof. Andrzej Nowak odnosił się do standardów badań historycznych i roli sporów naukowych, jednak – jak wynika z relacji medialnych – część jego wypowiedzi była skracana przez sąd w związku z przyjętą linią postępowania.
Przypominano także, że Wojciech Roszkowski wygrał już wcześniej inny proces dotyczący tego samego podręcznika – sąd oddalił wówczas zarzuty o rzekome obrażanie dzieci poczętych metodą in vitro.
Kolejne terminy rozpraw mają rozstrzygnąć, czy sąd skupi się wyłącznie na ocenie naruszenia dóbr osobistych, czy też dopuści szczegółową analizę treści spornego podręcznika.
Komentarze
0 komentarzyDodawanie komentarzy wymaga zalogowania.