Uwaga

Sylwestrowy dramat w szwajcarskim kurorcie. Właściciele baru z zarzutami

Sześć dni po tragicznym pożarze, do którego doszło w sylwestrową noc w szwajcarskim kurorcie Crans-Montana, właściciele baru Le Constellation wydali pierwsze publiczne oświadczenie. Jacques i Jessica Moretti, pochodzący z Francji, podkreślili, że są „zdruzgotani i przytłoczeni bólem” po wydarzeniach, w których zginęło 40 osób, a 116 zostało rannych.

2 min czytania
Fot. Screenshot - X (Remiza)
Fot. Screenshot - X (Remiza)
Sześć dni po tragicznym pożarze, do którego doszło w sylwestrową noc w szwajcarskim kurorcie Crans-Montana, właściciele baru Le Constellation wydali pierwsze publiczne oświadczenie. Jacques i Jessica Moretti, pochodzący z Francji, podkreślili, że są „zdruzgotani i przytłoczeni bólem” po wydarzeniach, w których zginęło 40 osób, a 116 zostało rannych.

W oświadczeniu opublikowanym za pośrednictwem prawników małżeństwo złożyło kondolencje rodzinom ofiar i zapewniło o pełnej współpracy ze śledczymi. Zapewnili, że nie będą w żaden sposób utrudniać postępowania i deklarują zaufanie do organów prowadzących dochodzenie, które ma wyjaśnić wszystkie okoliczności tragedii.

Prokuratura postawiła właścicielom lokalu zarzuty nieumyślnego spowodowania śmierci i obrażeń ciała oraz podpalenia. Według wstępnych ustaleń śledczych ogień miał zostać zaprószony przez iskry z tzw. zimnych ogni przymocowanych do butelek szampana. Sufit lokalu, wykończony łatwopalną pianką izolacyjną, przyczynił się do błyskawicznego rozprzestrzenienia się pożaru.

Szwajcarskie media zwracają uwagę na poważne zaniedbania w zakresie bezpieczeństwa pożarowego. Jak poinformowały władze Crans-Montana, od 2019 roku w obiekcie nie przeprowadzano żadnych kontroli, a ewakuację miały utrudniać wąskie schody i nieczytelne drogi wyjścia.

Rodziny ofiar domagają się odpowiedzi i sprzeciwiają się pojawiającym się w sieci oskarżeniom pod adresem rodziców nastolatków, którzy bawili się tej nocy w barze. „Nie jesteśmy nieodpowiedzialni” – podkreślają bliscy ofiar, wskazując, że dzieci były pod opieką i znajdowały się w grupie rówieśniczej, w miejscu powszechnie uznawanym za bezpieczne.

Źródło: afp, pap, le parisien, fronda.pl

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej