Wiadomości

Szaleństwa lewicy. Prof. Krasnodębski: Obserwujemy już szczyt, po którym ta ideologia zacznie się cofać

„Nawet socjaliści. Nawet zieloni! Większość społeczeństw także traktuje te nowe reguły jako coś, co jest narzucane, do czego trzeba się dostosować. Ale w gruncie rzeczy, większość tak naprawdę tego nie przyjmuje. Sądzę, że musi nadejść ten moment i już go widać, że doprowadzenie tych tendencji do skrajności je po prostu skompromituje” – mówi prof. Zdzisław Krasnodębski, który spodziewa się rychłego kresu lewicowych szaleństw.

3 min czytania
Fot. screenshot - YouTube (Polskie Radio)
Fot. screenshot - YouTube (Polskie Radio)
„Nawet socjaliści. Nawet zieloni! Większość społeczeństw także traktuje te nowe reguły jako coś, co jest narzucane, do czego trzeba się dostosować. Ale w gruncie rzeczy, większość tak naprawdę tego nie przyjmuje. Sądzę, że musi nadejść ten moment i już go widać, że doprowadzenie tych tendencji do skrajności je po prostu skompromituje” – mówi prof. Zdzisław Krasnodębski, który spodziewa się rychłego kresu lewicowych szaleństw.

Prof. Zdzisław Krasnodębski udzielił wywiadu portalowi Nowy Świat 24, w którym przyznał, że choć kiedyś pasjonował się lekkoatletyką, to bojkotuje Igrzyska Olimpijskie w Paryżu.

- „Wszystko to dziś jest opium dla mas, by je utrzymywać w dyscyplinie. To wielki przemysł oparty na wielkim oszustwie, na iluzji, że życie ludzi, jego sens, znajduje się właśnie w oszustwie. Sprzeczności nie mają już znaczenia, są w to wpisane, jak w każde kłamstwo. Dlatego, z jednej strony śpiewa się piosenkę Lennona o świecie bez narodów, a potem ludzie śledzą z zapartym tchem, kto ile zdobył medali, który naród jest lepszy”

- zauważył socjolog.

- „I odbywa się to czasem po trupach, bo to jest biznes”

- dodał.

Z pewnym optymizmem przyznał jednak, że obecnie obserwujemy już „szczyt fali” tych ideologii.

- „Świat nie runie w przepaść, a to wszystko będzie się cofało. Trudno już pójść dalej. Ćwiczyliśmy to w innym modelu w latach 60. Akurat wtedy tematem przewodnim nie była transpłeć, ale ja pamiętam, że we wczesnych latach 70. promowano nawet pedofilię”

- przypomniał.

Dziś natomiast – stwierdził były eurodeputowany – nawet przedstawiciele lewicowych frakcji w Parlamencie Europejskim „myślą w normalnych, dawnych, tradycyjnych kategoriach”.

- „Nawet socjaliści. Nawet zieloni! Większość społeczeństw także traktuje te nowe reguły jako coś, co jest narzucane, do czego trzeba się dostosować. Ale w gruncie rzeczy, większość tak naprawdę tego nie przyjmuje. Sądzę, że musi nadejść ten moment i już go widać, że doprowadzenie tych tendencji do skrajności je po prostu skompromituje. Szczególnie, że jest to budowane zawsze na szantażu moralnym”

- ocenił.

Problemem jest natomiast konformizm, który „sprawia, że ludzie są skłonni działać wbrew własnym interesom”.

- „W polityce też – odrzucenie tego wszystkiego, krytyka, szczególnie w obszarze spraw seksualnych, wymaga dużej odwagi”

- zauważył.

Odrzucić tego nie chce rząd Donalda Tuska, który wpisuje się w unijną politykę. Jak zauważył prowadzący rozmowę red. Wiktor Świetlik, choć pojawiły się pewne problemy z rozszerzeniem dostępu do aborcji, to nowe władze w Polsce opowiadają się za unijną polityką klimatyczną, migracyjną i bezwzględnym rozprawieniem się z konserwatystami.

- „Tusk ma misję wręcz metapolityczną. Wprowadzenie Polski do głównego nurtu rządzącego Unią, który zmierza w stronę centralizacji i superpaństwa opartego na ideologii wielokulturowości i heretyckiego humanitaryzmu. Pewien wybitny prawnik niemiecki napisał ostatnio, że w gruncie rzeczy Unia to już jest państwo federalne. Powstało po cichu, choć nikt go nie powoływał. Dlatego Tusk musi niszczyć wszystko, co konserwatywne i co zawadza temu centralizmowi, określając to pisowskim. Dlatego też ludzie tacy, jak pan pułkownik Sienkiewicz mieli i mają zadanie wypchnięcia prawicy ze sfery publicznej, mediów, a pan mecenas Giertych rozprawienia się z politykami PiS”

- stwierdził prof. Krasnodębski.

- „W normalnych warunkach, cykliczna rotacja ekip i partii rządzących jest zdrowa, by przewietrzyć państwo, zreformować program, lepiej odczytać nastroje, ale tu jest inny cel. To zostało zresztą powiedziane przez Donalda Tuska niemal wprost: jego celem jest zniszczenie PiS, a  tym samym odebranie praw politycznych lub przeformatowanie tych 35 procent wyborców, którzy na tę partię głosują”

- dodał.

Mimo to, myśliciel z optymizmem patrzy również w przyszłość naszego kraju.

- „Powiedziałem, jakie są słabości i zagrożenia, ale gdybym nie był przekonany, że możemy je pokonać, to bym tego nie mówił. W ciągu tych wszystkich lat, które przeżyłem w naszym pięknym kraju, zawsze jest tak, że trudne czasy wydobywają z Polaków najlepsze cechy. Czas właśnie na to”

- podkreślił.

Źródło: Nowyswiat24.com.pl, Fronda.pl

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej