Rosja

Telegram, propaganda i „duchowy” front Kremla – jak Rosja prowadzi wojnę informacyjną przeciw Ukrainie i Zachodowi

Rosyjska wojna przeciwko Ukrainie to nie tylko starcia militarne na froncie, ale również złożona, wielowarstwowa operacja informacyjna. Jednym z najważniejszych narzędzi tej walki staje się aplikacja Telegram – popularna platforma komunikacyjna, która zyskała ogromną popularność na przestrzeni ostatnich lat, szczególnie w krajach byłego ZSRR, ale także w Europie. Choć z pozoru jest to neutralne narzędzie komunikacji, jego infrastruktura i historia pokazują, że Telegram może być jednym z kluczowych kanałów rosyjskiej dezinformacji.

4 min czytania
Fot. via Fundacja Republikańska
Fot. via Fundacja Republikańska
Rosyjska wojna przeciwko Ukrainie to nie tylko starcia militarne na froncie, ale również złożona, wielowarstwowa operacja informacyjna. Jednym z najważniejszych narzędzi tej walki staje się aplikacja Telegram – popularna platforma komunikacyjna, która zyskała ogromną popularność na przestrzeni ostatnich lat, szczególnie w krajach byłego ZSRR, ale także w Europie. Choć z pozoru jest to neutralne narzędzie komunikacji, jego infrastruktura i historia pokazują, że Telegram może być jednym z kluczowych kanałów rosyjskiej dezinformacji.

Telegram pod kontrolą Kremla

Choć Telegram był pierwotnie promowany przez jego twórcę, Pawła Durowa, jako niezależna alternatywa wobec cenzurowanych rosyjskich sieci społecznościowych, rzeczywistość okazała się bardziej złożona. Już w 2018 roku rosyjska Federalna Służba Bezpieczeństwa (FSB) podjęła działania mające na celu przejęcie kontroli nad aplikacją – formalnie żądając dostępu do danych użytkowników pod pretekstem walki z terroryzmem. Choć wówczas Durow deklarował, że nie podporządkuje się żądaniom Kremla, to kilka lat później Rosja w praktyce wycofała się z prób blokowania aplikacji, co wielu ekspertów odczytało jako cichy kompromis: Telegram może dalej działać na terenie Federacji Rosyjskiej, ale jego zawartość jest pod stałym nadzorem tamtejszych służb.

Od tego czasu Telegram stał się de facto platformą tolerowaną, a nawet wspieraną przez rosyjskie państwo – zyskując uprzywilejowaną pozycję w porównaniu z innymi aplikacjami blokowanymi przez rosyjski Roskomnadzor. Na Telegramie funkcjonują dziś liczne prorosyjskie kanały propagandowe, które z powodzeniem szerzą dezinformację, manipulują faktami i prowadzą kampanie mające na celu destabilizację społeczeństw Zachodu oraz Ukrainy.

Dezinformacja na Telegramie – nowe pole bitwy

Po inwazji na Ukrainę w lutym 2022 roku Telegram stał się jednym z głównych pól walki informacyjnej. Rosyjskie kanały propagandowe, często działające pod fałszywą tożsamością jako „niezależne źródła”, rozpowszechniają zmanipulowane materiały wideo, zafałszowane dane o ruchach wojsk, fake newsy o rzekomych zbrodniach strony ukraińskiej oraz fałszywe wiadomości o wsparciu Zachodu dla „nazistowskiego reżimu w Kijowie”.

W 2023 roku liczne śledztwa niezależnych dziennikarzy wykazały, że wiele popularnych kanałów Telegramowych powiązanych jest z rosyjskim wywiadem wojskowym (GRU) lub służbami FSB. Za pośrednictwem tych kanałów prowadzone są również operacje wpływu na społeczeństwa krajów UE – rozpowszechniane są treści – choć formalnie słuszne - antyimigranckie, ale także antyukraińskie, prorosyjskie i antyamerykańskie, często skierowane do określonych grup społecznych: konserwatystów, eurosceptyków czy przeciwników szczepień.

Z powodu stosunkowo niskiego poziomu moderacji i braku przejrzystości co do działania algorytmów Telegram stał się rajem dla propagandystów. Dodatkowo, szeroko rozpowszechniana funkcja „forwardowania” (przesyłania dalej) pozwala na szybkie kopiowanie i rozprzestrzenianie zmanipulowanych informacji.

Wojna informacyjna i „wojna duchowa” – rola Cerkwi w konflikcie

Warto zauważyć, że rosyjska wojna informacyjna nie ogranicza się jedynie do internetu czy mediów społecznościowych – obejmuje także przestrzeń religijną i tożsamościową. Jeszcze przed pełnoskalową agresją Rosji na Ukrainę w 2022 roku doszło do istotnego wydarzenia, które z punktu widzenia Moskwy miało ogromne znaczenie symboliczne i polityczne: w 2019 roku powstała autokefaliczna Cerkiew Prawosławna Ukrainy, która odłączyła się od Patriarchatu Moskiewskiego. Uzyskanie tomosu (aktu niezależności) od Patriarchy Konstantynopola wywołało furię Kremla – rosyjska propaganda od tej pory intensyfikowała narracje uderzające w ukraińską niezależność religijną, przedstawiając ten akt jako „herezję” i „zdradę prawdziwego prawosławia”.

Po rozpoczęciu inwazji w 2022 roku sprawa duchowej niezależności Ukrainy zyskała jeszcze bardziej praktyczny wymiar. Ukraińskie służby specjalne zaczęły ujawniać liczne przypadki współpracy przedstawicieli tzw. Ukraińskiej Cerkwi Prawosławnej Patriarchatu Moskiewskiego z rosyjskimi służbami wywiadowczymi. Na terenach okupowanych niektórzy duchowni mieli pomagać w działaniach represyjnych, przekazywać informacje o ukraińskich aktywistach i szerzyć propagandę na rzecz „ruskiego miru”.

W związku z tym, już w czasie trwania wojny Ukraina podjęła decyzję o uznaniu działalności Patriarchatu Moskiewskiego za zagrożenie dla bezpieczeństwa państwa. W grudniu 2022 roku Rada Najwyższa Ukrainy rozpoczęła procedury zmierzające do zdelegalizowania działalności tej „struktury religijnej” jako organizacji działającej na niekorzyść Kijowa. Służba Bezpieczeństwa Ukrainy (SBU) przeprowadziła dziesiątki przeszukań w obiektach cerkiewnych i zatrzymała duchownych oskarżanych o działalność szpiegowską lub kolaborację z okupantem.

Dla rosyjskiej propagandy była to kolejna okazja do siania dezinformacji – przedstawiała działania Ukrainy jako prześladowania religijne, próbując mobilizować międzynarodową opinię publiczną i wykorzystywać sprawę na forum ONZ czy mediów prawicowych w Zachodniej Europie. Jednak w rzeczywistości działania ukraińskich władz miały przede wszystkim charakter zapewnienia bezpieczeństwa narodowego i dotyczyły struktur realnie współpracujących z agresorem.

Mariusz Paszko

Źródło: Fronda.pl

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej