Polska

„To nie czasy Henryka Hollanda”. Zbigniew Ziobro reaguje na decyzję sądu

„To nie czasy komunistycznej Polski, to nie czasy stalinowskiej Polski, to nie czasy Henryka Hollanda, który mógł bezkarnie obrażać i opluwać polskich żołnierzy nazywając ich bandytami” – powiedział minister Zbigniew Ziobro, komentując decyzję sądu, który zakazał mu wypowiedzi na temat Agnieszki Holland w kontekście działalności reżimów autorytarnych.

3 min czytania
Fot. screenshot - YouTube (RMF24, KręciołaTV)
Fot. screenshot - YouTube (RMF24, KręciołaTV)
„To nie czasy komunistycznej Polski, to nie czasy stalinowskiej Polski, to nie czasy Henryka Hollanda, który mógł bezkarnie obrażać i opluwać polskich żołnierzy nazywając ich bandytami” – powiedział minister Zbigniew Ziobro, komentując decyzję sądu, który zakazał mu wypowiedzi na temat Agnieszki Holland w kontekście działalności reżimów autorytarnych.

Pełnomocnicy Agnieszki Holland przekazali dziś, że na ich wniosek Sąd Okręgowy w Warszawie udzielił zabezpieczenia, zabraniając ministrowi sprawiedliwości Zbigniewowi Zbiorze w wypowiedziach publicznych i mediach społecznościowych łączyć nazwisko reżyserki oraz jej twórczość ze zbrodniczymi reżimami autorytarnymi.

Decyzję sądu skomentował na konferencji prasowej minister Ziobro, który zapewnił, że nie pozwoli zamknąć sobie ust.

- „Zdaniem sądu pani Agnieszka Holland może porównywać polskich żołnierzy i funkcjonariuszy Straży Granicznej do bandytów, sadystów i niemieckich nazistów. Może mówić o rządzących w Polsce, że są „brunatną hołotą”, czyli nazistami. Natomiast ja nie mogę odpowiedzieć na te jej słowa, stojąc w obronie polskich żołnierzy i funkcjonariuszy Straży Granicznej, którzy są tak okropnie przez nią wyzywani i obrażani. Otóż, to rozstrzygnięcie sądu jest zamachem na wolność słowa i wolność debaty publicznej w Polsce, którą gwarantuje nam konstytucja”

- podkreślił polityk.

Ocenił, że w ten sposób sądy angażują się „w kampanię wyborczą Donalda Tuska i Platformy Obywatelskiej i PSL” wskazując, iż „okazało się, że instytucje kontrolowane przez te partie współfinansowały film pani Agnieszki Holland”.

- „Dlatego chcą nam zamknąć usta. Nie zamkną! Nie damy się zastraszyć! Nie pozwolimy, aby wprowadzono komunistyczną cenzurę do debaty publicznej w Polsce”

- zapewnił.

W tym kontekście szef resortu sprawiedliwości nawiązał do działalności ojca reżyserki, Henryka Hollanda.

- „Moja mama w latach 50., będąc dzieckiem, była wytykana jako dziecko bandyty i nazisty. Z tego powodu, że propagandyści stalinowscy, tacy jak Henryk Holland - ojciec pani Agnieszki Holland, w swoich mediach pisali o polskich żołnierzach Armii Krajowej, WiN-u jako o bandytach, nazistach i faszystach

- przypomniał.

- „To, że pani Holland stosuje dzisiaj kalki swojego ojca w stosunku do polskich funkcjonariuszy Straży Granicznej, polskich żołnierzy, polskiego munduru, demokratycznie wybranej władzy, to nie zwalnia jej z prawa do krytyki każdego obywatela żyjącego w wolnej Polsce. To nie czasy komunistycznej Polski, to nie czasy stalinowskiej Polski, to nie czasy Henryka Hollanda, który mógł bezkarnie obrażać i opluwać polskich żołnierzy nazywając ich bandytami”

- dodał.

Podkreślił, że ma obowiązek stawać w obronie polskich żołnierzy i funkcjonariuszy.

- „I będę to robił niezależnie od wyroków, bo wolność słowa i prawo do godności polskich żołnierzy, funkcjonariuszy, którzy podlegają naszemu państwu, to jest mój podstawowy obowiązek jako ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego”

- zakończył.

Autorka „Zielonej Granicy” pozywa ministra sprawiedliwości

W piątek do polskich kin trafił film „Zielona Granica”, w którym Agnieszka Holland zaprezentowała swoją ocenę rozpoczętej w 2021 roku przez łukaszystowski reżim „Operacji Śluza”, w ramach której białoruskie służby próbują przepychać do Polski sprowadzonych z Bliskiego Wschodu i Afryki imigrantów, aby w ten sposób destabilizować sytuację w państwach Unii Europejskiej. W filmie zaprezentowano strzegących granicy funkcjonariuszy Straży Granicznej jako przestępców dopuszczających się zbrodni na migrantach. W tym celu reżyserka posłużyła się m.in. podanym w październiku 2021 roku przez OKO.press fake newsem, wedle którego polscy funkcjonariusze przerzucili przez drut kolczasty kobietę w ciąży, wskutek czego ta poroniła.

Film budził ogromne kontrowersje jeszcze przed światową premierą, kiedy twórcy zaprezentowali zwiastun, a Agnieszka Holland udzielała pierwszych wywiadów na jego temat. Wówczas to minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro opublikował na portalu X.com wpis, w którym porównał produkcję do wytworów nazistowskiej propagandy mających przedstawiać Polaków jako bandytów i morderców. W reakcji na ten wpis Holland zapowiedziała pozew.

Źródło: rp.pl, wPolityce.pl

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej