Polityka

Tomczyk miał wytłumaczyć się ze zgubienia ponad 200 min. Zamiast tego atakował opozycję

W czasie dzisiejszego posiedzenia Sejmu wiceminister obrony narodowej Cezary Tomczyk miał odpowiedzieć na pytania dot. zgubienia przez wojsko ponad 200 min przeciwpancernych. Zamiast tego polityk KO skupił się na… atakowaniu opozycji. „Winni żołnierze, niewinny Tomczyk” – podsumował narrację wiceministra poseł Andrzej Śliwka.

3 min czytania
Fot. screenshot - YouTube (Janusz Jaskółka)
Fot. screenshot - YouTube (Janusz Jaskółka)
W czasie dzisiejszego posiedzenia Sejmu wiceminister obrony narodowej Cezary Tomczyk miał odpowiedzieć na pytania dot. zgubienia przez wojsko ponad 200 min przeciwpancernych. Zamiast tego polityk KO skupił się na… atakowaniu opozycji. „Winni żołnierze, niewinny Tomczyk” – podsumował narrację wiceministra poseł Andrzej Śliwka.

Niebywały skandal w armii ujawnił na początku miesiąca Onet. Wedle relacji portalu, 3 lipca ub. roku z wojskowego składu amunicji w Hajnówce wyjechał jeden z trzech pociągów, które łącznie miały przewieźć ponad tysiąc ton min przeciwpancernych na zachód kraju. W podszczecińskim składzie amunicji miało dojść do nieprawidłowości. Zamiast odpowiednich osób, transport miał przyjąć jedynie wartownik. Do rozładunku natomiast wyznaczeni zostali żołnierze z Dobrowolnej Zasadniczej Służby Wojskowej, a kierował nim porucznik bez właściwego przeszkolenia. Miny zostały niewłaściwie policzone i część z nich została w wagonie. W końcu odnalazły się… w magazynie Ikea, gdzie dotarły już jako cywilny transport.

- „Przez blisko dwa tygodnie po Polsce kursowały miny, ponad dwieście sztuk min przeciwpancernych, o tonażu 2 ton, znajdujących się na 5 paletach. I państwo wiedzieliście o tym od lipca, od lipca wiedzieliście, że taka sytuacja miała miejsce, że doszło do tak skrajnej niekompetencji”

- zwrócił się dziś w Sejmie do wiceszefa MON Cezarego Tomczyka poseł PiS Andrzej Śliwka.

- „Panie ministrze, jest pan specjalistą od atakowania innych osób w sposób kłamliwy, nieprawdziwy. Ja mam prośbę, aby pan chociaż raz wyszedł tutaj na mównicę i odpowiedział na pytanie”

- dodał.

Polityk opozycji pytał m.in. o konsekwencje wobec szefa SKW i komendanta Żandarmerii Wojskowej. Odpowiedzi się jednak nie doczekał. Zamiast tego, wiceminister Tomczyk skupił się na atakowaniu opozycji.

- „Pan, panie pośle Śliwka, razem z panem ministrem Błaszczakiem, jesteście w ogóle ostatnimi, którzy tego typu pytania mogą formułować”

- grzmiał, powołując się na incydent z rakietą znalezioną pod Bydgoszczą.

Dalej wyliczał inne zdarzenia z dwóch kadencji rządów Zjednoczonej Prawicy. Odnosząc się do wydarzeń z lipca, wiceszef MON przekonywał, że „osoby odpowiedzialne za rozładunek i przyjęcie środków bojowych na ewidencję nie zameldowały o fakcie braku mienia swoim przełożonym”

- „Wcześniej jeden z żołnierzy złożył meldunek o zrealizowaniu transportu nie stwierdzając żadnych nieprawidłowości i tym samym poświadczając nieprawdę”

- powiedział.

Dodał, że w dniach 12-16 lipca odpowiedzialne za transport osoby na własną rękę poszukiwały zagubionych min, nie informując przełożonych. Zaznaczył też, że miny były transportowane w stanie nieuzbrojonym. Nieprawidłowości natomiast miało wykryć Centrum Operacyjne Ministra Obrony Narodowej.

- „Wtedy rozpoczęto kontrolę, powołano komisję w pierwszym i w drugim RBLogu i stwierdzono nieprawidłowości w przekazaniu i przechowywaniu środków bojowych. Niezwłocznie o powyższym zostały powiadomione wszystkie właściwe organy, zarówno nadzorcze, żandarmeria wojskowa, jak i służba kontrwywiadu wojskowego”

- zapewnił wiceminister Tomczyk.

Oświadczył, że władze resortu obrony zdecydowały wówczas o „wyciągnięciu surowych konsekwencji” wobec winnych oraz zmiany procedur.

- „Doszło też do szeregu szkoleń i do sprawdzenia wszystkich stanów magazynowych w tym zakresie”

- zapewnił.

Wystąpienie wiceministra obrony poseł Śliwka podsumował w mediach społecznościowych.

- „Winni żołnierze, niewinny Tomczyk. Wszystko jest w porządku, bo miny bez zapalników jeździły. Dymisja - jaka dymisja? MON to sam wykrył”

- napisał parlamentarzysta na X.com.

- „Taka jest konkluzja po odpowiedzi przez prawdziwego szefa MON na moje pytania w sprawach bieżących dot. bulwersujących informacji opublikowanych przez portal Onet”

- dodał.

Źródło: wPolityce.pl, Fronda.pl

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej