Wiadomości

Tragiczna śmierć 20-latka. Kolejny efekt „reform” Tuska?

Historia 20-letniego Igora z Wieruszowa poruszyła tysiące Polaków. Młody mężczyzna, który po ciężkiej operacji mózgu odzyskiwał sprawność i wracał do życia, zmarł na podjeździe szpitala po wielogodzinnym oczekiwaniu na specjalistyczny transport medyczny. Sprawę ujawnił program „Interwencja” Polsat News.

3 min czytania
Fot. via Wikipedia.org, domena publiczna
Fot. via Wikipedia.org, domena publiczna
Historia 20-letniego Igora z Wieruszowa poruszyła tysiące Polaków. Młody mężczyzna, który po ciężkiej operacji mózgu odzyskiwał sprawność i wracał do życia, zmarł na podjeździe szpitala po wielogodzinnym oczekiwaniu na specjalistyczny transport medyczny. Sprawę ujawnił program „Interwencja” Polsat News.

Wszystko zaczęło się we wrześniu ubiegłego roku, gdy nieprzytomnego Igora znalazła matka. Lekarze zdiagnozowali pęknięcie krwiaka śródczaszkowego. Po operacji młody mężczyzna przez 18 dni pozostawał w śpiączce, jednak później jego stan zaczął się poprawiać.

„Syn się wybudził 5 października. Rehabilitacja przechodziła dobrze, odzyskał mowę, pamięć, wypowiadał się, sam nauczył się siadać na łóżku i ruszać nogą” – opowiadali w materiale Polsat News rodzice chłopaka.

Nagrania wykonane w tym okresie pokazują, że Igor odzyskiwał sprawność. Mieszkańcy Wieruszowa i okolic organizowali nawet zbiórki na jego dalszą rehabilitację.

Przełom nastąpił po przeniesieniu pacjenta do szpitala rehabilitacyjnego w Jaworzu koło Bielska-Białej. Rodzice twierdzą, że w ciągu kilku tygodni stan ich syna gwałtownie się pogorszył.

„Jak ja go zobaczyłem, to masakra. Sama skóra i kości” – mówił ojciec Igora w rozmowie z Polsat News.

Według relacji rodziny młody mężczyzna miał problemy z przełykaniem i samodzielnym jedzeniem. Pojawiły się również kolejne powikłania, w tym zachłystowe zapalenie płuc.

Ordynator Szpitala Powiatowego w Wieruszowie Jan Kaptur przypominał w materiale Polsat News, że przy takich pacjentach konieczna jest szczególna ostrożność. „Po karmieniu przy osobach z problemem z połykaniem zawsze musi być oklepanie pacjenta, żeby oczyścić drogi oddechowe. Po karmieniu trzeba poczekać i zobaczyć, jak pacjent wygląda” – podkreślił lekarz.

Najbardziej dramatyczne wydarzenia rozegrały się 9 stycznia. Kiedy stan Igora gwałtownie się pogarszał, zapadła decyzja o przewiezieniu go na oddział intensywnej terapii. Problem polegał na tym, że szpital nie dysponował odpowiednim zespołem transportowym.

„Jak stan był agonalny o 7.32, zadzwoniono po karetkę, a karetka przyjechała 15.47” – relacjonował ojciec zmarłego.

„Na karetkę czekaliśmy prawie osiem godzin. Syn na podjeździe szpitala w Wieluniu zmarł” – powiedziała matka Igora w materiale Polsat News.

Sprawa budzi ogromne emocje nie tylko ze względu na samą śmierć młodego człowieka, ale także z powodu pytań o funkcjonowanie systemu ochrony zdrowia. Rodzina wskazuje na możliwe błędy w opiece medycznej i organizacji transportu. Prokuratura Rejonowa Bielsko-Biała Północ potwierdziła wszczęcie postępowania dotyczącego możliwych błędów medycznych.

Tragedia Igora staje się także symbolem szerszego problemu. Eksperci i media od lat alarmują o niedoborach kadrowych, przeciążeniu szpitali oraz problemach z organizacją transportu medycznego. Mimo licznych zapowiedzi reform pacjenci nadal skarżą się na długie kolejki, braki personelu i trudności z dostępem do specjalistycznej opieki.

Warto podkreślić, o czym szeroko przypominają media, że system ochrony zdrowia pod kierownictwem obecnego rządu pozostaje jednym z najbardziej zaniedbanych obszarów państwa. Opozycja wielokrotnie zarzucała gabinetowi Donalda Tuska brak skutecznych działań naprawczych oraz niewystarczające tempo rozwiązywania problemów kadrowych i organizacyjnych.

A na salonik VIP i ośmiorniczki w PO pieniądze są zawsze, bo – jak sam Donald Tusk powiedział – po to doszli do władzy, „żeby ludziom w Platformie żyło się lepiej”.

Źródło: Polsat News, Fronda.pl

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej