Polska

Tragiczny wypadek busa z piłkarzami. Trener zginął, ratując swoich podopiecznych

„Gdyby nie on, prawdopodobnie wszyscy by zginęli” – zauważa Grzegorz Witek, prezes klubu, którego zawodnicy mieli w sobotę wypadek na DK74. Kiedy zasłabł kierowca busa, trener rzucił się, by zmienić tor jazdy. Kilka godzin po wypadku zmarł w szpitalu.

1 min czytania
Fot. screenshot - YouTube (Strażak998)
Fot. screenshot - YouTube (Strażak998)
„Gdyby nie on, prawdopodobnie wszyscy by zginęli” – zauważa Grzegorz Witek, prezes klubu, którego zawodnicy mieli w sobotę wypadek na DK74. Kiedy zasłabł kierowca busa, trener rzucił się, by zmienić tor jazdy. Kilka godzin po wypadku zmarł w szpitalu.

To tragicznego wypadku z udziałem busa, którym podróżowali nastoletni piłkarze, doszło w sobotę w miejscowości Lechów. W wypadku zginął 43-letni trener, który dzięki swojej bohaterskiej postawie uratował podopiecznych.

Trener razem z 17 zawodnikami drużyny juniorów Alit Ożarów w wieku od 16 do 18 lat wracał z meczu z Koroną Kielce. Jak relacjonują zawodnicy, w pewnym momencie kierowca zasłabł za kierownicą. Szkoleniowiec chwycił wówczas za kierownicę. Nie udało się zatrzymać pojazdu, ale zdążył zmienić tor jazdy. Niestety, auto uderzyło w drzewo. 43-letni trener oraz kierowca zginęli. Część zawodników odniosła pewne obrażenia, ale wszyscy przeżyli.

- „Według tych trzech chłopców w wieku 17-18 lat, na to wygląda, że kierowca zasłabł i jechał prosto na drzewo. Gdyby nie trener, który kierownicę złapał i przekręcił, to uderzyliby centralnie w to drzewo i - jak twierdzą chłopcy - wszyscy prawdopodobnie by zginęli”

- powiedział Sportowym Faktom WP prezes klubu Grzegorz Witek.

Źródło: Sportowefakty.wp.pl, Fronda.pl

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej