Polityka

Uśmiechnięta Polska Tuska c.d. – płaca minimalna to zaledwie 4806 zł brutto, a koszty rosną

Decyzja Rady Ministrów o podniesieniu płacy minimalnej do 4806 zł brutto od 1 stycznia 2026 roku wywołała falę krytyki zarówno wśród związków zawodowych, jak i ekonomistów. Według opublikowanego w Dzienniku Ustaw rozporządzenia, minimalna stawka godzinowa wzrośnie do 31,40 zł brutto. To oznacza zaledwie 3-procentowy wzrost w skali roku – o 140 zł w przypadku pensji miesięcznej i 90 groszy za godzinę.

2 min czytania
Fot. via Pixabay.com, X (@PremierRP)
Fot. via Pixabay.com, X (@PremierRP)
Decyzja Rady Ministrów o podniesieniu płacy minimalnej do 4806 zł brutto od 1 stycznia 2026 roku wywołała falę krytyki zarówno wśród związków zawodowych, jak i ekonomistów. Według opublikowanego w Dzienniku Ustaw rozporządzenia, minimalna stawka godzinowa wzrośnie do 31,40 zł brutto. To oznacza zaledwie 3-procentowy wzrost w skali roku – o 140 zł w przypadku pensji miesięcznej i 90 groszy za godzinę.

Strona pracownicza, reprezentowana przez NSZZ „Solidarność”, Forum Związków Zawodowych i OPZZ, domagała się wyższej podwyżki – do poziomu co najmniej 5015 zł brutto, co oznaczałoby wzrost o 7,48 proc. i realną poprawę sytuacji pracowników w obliczu drożejącej energii, rosnących kosztów życia i wysokiej inflacji w usługach. Zamiast tego rząd Donalda Tuska przyjął wariant minimalny, który zdaniem krytyków nie chroni siły nabywczej najmniej zarabiających.

Ekonomiści wskazują, że przy obecnym poziomie inflacji i wzroście kosztów podstawowych dóbr – w tym prądu i gazu – tak niska podwyżka w praktyce oznacza spadek realnych dochodów. Co więcej, rząd wciąż nie zrealizował kluczowej obietnicy podwyższenia kwoty wolnej od podatku do 60 tys. zł. Brak tej reformy powoduje, że z każdej dodatkowej złotówki w portfelu Polaków i tak znaczna część trafia do fiskusa.

Przedsiębiorcy zwracają uwagę, że tak niska dynamika wzrostu minimalnego wynagrodzenia może ograniczyć konsumpcję i osłabić wzrost gospodarczy w 2026 roku. Z kolei związki zawodowe zapowiadają protesty i naciski na rząd, by ponownie rozważył wysokość podwyżki, zwłaszcza że w krajach regionu, takich jak Czechy czy Słowacja, płace minimalne rosną szybciej i realnie nadążają za kosztami życia.

Eksperci podkreślają, że jeśli rząd nie podejmie działań osłonowych – takich jak zamrożenie cen energii dla gospodarstw domowych, wprowadzenie realnej podwyżki kwoty wolnej od podatku i obniżenie obciążeń pracy – coraz więcej Polaków będzie zmuszonych do pracy ponad siły lub emigracji zarobkowej. Symboliczne podwyżki nie rozwiązują problemu pogłębiającego się ubóstwa pracujących.

Źródło: pap, nszz solidarność, fronda.pl

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej