Polityka

Uśmiechnięta Polska cd. – prezes Poczty Polskiej zapowiada „dobrowolne” odejście 15 proc. załogi

Prezes Poczty Polskiej, Sebastian Mikosz, ogłosił 14 sierpnia br. plan uruchomienia programu dobrowolnych odejść pracowniczych, który obejmie 9300 osób, co stanowi około 15% zatrudnionych w spółce. Decyzja ta wywołała falę protestów, szczególnie ze strony związków zawodowych, które ostrzegają przed negatywnymi skutkami tego ruchu dla przyszłości Poczty Polskiej. Związkowcy z Solidarności uznają działania zarządu za zagrożenie dla funkcjonowania państwowej instytucji i zapowiadają intensyfikację protestów.

2 min czytania
Fot. via Wikipedia.org, Domena publiczna, YouTube - Screenshot (Donald Tusk - Kanał Oficjalny)
Fot. via Wikipedia.org, Domena publiczna, YouTube - Screenshot (Donald Tusk - Kanał Oficjalny)
Prezes Poczty Polskiej, Sebastian Mikosz, ogłosił 14 sierpnia br. plan uruchomienia programu dobrowolnych odejść pracowniczych, który obejmie 9300 osób, co stanowi około 15% zatrudnionych w spółce. Decyzja ta wywołała falę protestów, szczególnie ze strony związków zawodowych, które ostrzegają przed negatywnymi skutkami tego ruchu dla przyszłości Poczty Polskiej. Związkowcy z Solidarności uznają działania zarządu za zagrożenie dla funkcjonowania państwowej instytucji i zapowiadają intensyfikację protestów.

Mikosz tłumaczy, że koszty zatrudnienia w Poczcie Polskiej wynoszą aż 65% wszystkich kosztów, co jest jednym z najwyższych wskaźników w Europie. W związku z tym postanowiono wdrożyć program, który ma objąć pracowników pełniących funkcje nieoperacyjne, czyli głównie administrację. Każdy, kto zdecyduje się na dobrowolne odejście, otrzyma roczną pensję jako odprawę, a cały program ma kosztować 600 mln złotych i zostać rozłożony na rok.

Mikosz podkreślił, że nie planuje zwolnień listonoszy i pracowników zatrudnionych w placówkach pocztowych. Celem programu jest odbiurokratyzowanie firmy. Jednak takie zapewnienia nie przekonują związkowców.

Bogumił Nowicki, przewodniczący Solidarności w Poczcie Polskiej, ostro skrytykował plany zarządu, uznając je za zagrożenie dla funkcjonowania spółki. Według niego, w całej firmie nie ma nawet tylu urzędników biurowych, ile osób ma zostać objętych programem zwolnień. Twierdzi, że zmniejszenie liczby pracowników na tak dużą skalę może doprowadzić do upadku Poczty Polskiej.

Nowicki podkreśla, że listonosze są przeciążeni, brakuje pracowników obsługujących okienka pocztowe, a placówki są zamykane w soboty, co powoduje zrozumiałe niezadowolenie klientów. Ostrzega, że takie działania mogą nie tylko pogorszyć obsługę obywateli, ale także doprowadzić do paraliżu wewnętrznego w samej firmie.

Kolejnym ciosem dla pracowników Poczty Polskiej jest wypowiedzenie Zakładowego Układu Zbiorowego Pracy (ZUZP), które wejdzie w życie 28 lutego 2025 roku. Związkowcy alarmują, że likwidacja ZUZP oznacza koniec dodatkowych premii, dodatków socjalnych oraz gwarancji zatrudnienia, co znacząco obniży standardy pracy w spółce.

Solidarność stanowczo sprzeciwia się tej decyzji, nazywając ją "bezprawiem". Pracownicy wzywają do wsparcia protestów, które mogą zakończyć się strajkiem generalnym. Związkowcy podkreślają, że nie pozwolą na degradację warunków pracy swoich kolegów i koleżanek.

Sytuacja w Poczcie Polskiej staje się coraz bardziej napięta. W odpowiedzi na plany zarządu, dwa związki zawodowe podpisały porozumienie w sprawie przeprowadzenia referendum strajkowego, które zaplanowano na wrzesień 2024 roku. Związkowcy mają nadzieję, że pracownicy poprą ich działania i dojdzie do ogólnokrajowego strajku w obronie Poczty Polskiej.

Źródło: tygodnik solidarność, fronda.pl

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej