Niemcy

Uśmiechnięta Polska w nauce. Niemieccy nominaci w polskim think-tanku

Decyzja o powołaniu Michała Baranowskiego i dr Agnieszki Łady-Konefał do Rady Instytutu Zachodniego może budzić do najmniej duże wątpliwości i ogromne zastrzeżenia. Krytycy twierdzą, że obsadzanie kluczowych stanowisk przez osoby związane z niemieckimi organizacjami podważa niezależność jedynego polskiego rządowego think-tanku badającego relacje z Niemcami. Czy pod rządami koalicji 13 grudnia Polska nadal potrafi skutecznie bronić swoich interesów w obliczu rosnących wpływów zza Odry.

3 min czytania
Fot. Screenshot - X (Donald Tusk)
Fot. Screenshot - X (Donald Tusk)
Decyzja o powołaniu Michała Baranowskiego i dr Agnieszki Łady-Konefał do Rady Instytutu Zachodniego może budzić do najmniej duże wątpliwości i ogromne zastrzeżenia. Krytycy twierdzą, że obsadzanie kluczowych stanowisk przez osoby związane z niemieckimi organizacjami podważa niezależność jedynego polskiego rządowego think-tanku badającego relacje z Niemcami. Czy pod rządami koalicji 13 grudnia Polska nadal potrafi skutecznie bronić swoich interesów w obliczu rosnących wpływów zza Odry.

Michał Baranowski, związany z German Marshall Fund, i Agnieszka Łada-Konefał, wicedyrektor Niemieckiego Instytutu Spraw Polskich, zostali nominowani przez Premiera do Rady Instytutu Zachodniego. Obie organizacje, z którymi są związani, mają powiązania z niemieckimi instytucjami politycznymi i finansowymi. German Marshall Fund był już krytykowany za działania podważające obecność Polski w NATO, co zbiegało się w czasie z rosyjskimi żądaniami ograniczenia sojuszu do granic sprzed 1997 roku.

Czy więc osoby reprezentujące instytucje realizujące niemieckie interesy mogą skutecznie dbać o polski punkt widzenia? To pytanie szczególnie istotne w kontekście roli Rady, która – choć formalnie doradcza – może wpływać na kluczowe decyzje Instytutu Zachodniego.

Instytut Zachodni od lat jest uznawany za strategiczną placówkę analityczną, której niektóre raporty pozostają poufne i trafiają wyłącznie do administracji państwowej. Włączenie do Rady osób związanych z niemieckimi organizacjami wywołuje obawy o możliwość wycieku poufnych analiz.

Prof. Stanisław Żerko, pracownik Instytutu, zwraca uwagę, że taka sytuacja byłaby nie do pomyślenia w innych europejskich krajach. „Rządowy think-tank powinien być niezależny od obcych wpływów, zwłaszcza gdy dotyczą one kraju, który nie rozliczył się z przeszłością wobec Polski” – podkreśla.

Instytut Zachodni został założony w 1944 roku przez polskich patriotów, którzy chcieli badać niemieckie zagrożenie. Dziś relacje między Polską a Niemcami są znacznie lepsze, ale czy oznacza to, że możemy pozwolić na asymetrię wpływów? Niemieckie think-tanki nie otwierają swoich struktur dla Polaków pracujących w interesie naszego kraju. Dlaczego więc Polska ma czynić wyjątek?

Decyzja o nominacjach budzi w oczywisty sposób pytania o przyszłość Instytutu Zachodniego jako niezależnego organu badawczego. Czy wynika więc z tego, Polska, której obecnie premieruje Donald Tusk, jest gotowa na to, by kontrolę nad strategicznymi analizami oddać w ręce osób związanych z naszym zachodnim sąsiadem, aby oceniali sami siebie i wydawali osądy we własnych sprawach?

Źródło: odpowiedzialnypoznan.pl, fronda.pl

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej