Wiadomości

Wizyta Donalda Tuska w USA. B. ambasador ujawnia szokujące kulisy

Premier Donald Tusk kreuje się na polityka najwyższej światowej klasy. Nie zawsze jednak w parze z deklaracjami idzie rzeczywistość. Były ambasador Polski w Stanach Zjednoczonych Marek Magierowski ujawnił szokujące kulisy wizyty szefa polskiego rządu w Waszyngtonie. Okazuje się, że premier Tusk nie tylko odrzucał zaproszenia do publicznych wystąpień, ale nawet zrezygnował ze spotkania z przedstawicielami „waszyngtońskiej śmietanki”, wybierając kolację w prywatnym domu Anny Applebaum.

2 min czytania
Fot. Screenshot - YouTube (Kancelaria Premiera)
Fot. Screenshot - YouTube (Kancelaria Premiera)
Premier Donald Tusk kreuje się na polityka najwyższej światowej klasy. Nie zawsze jednak w parze z deklaracjami idzie rzeczywistość. Były ambasador Polski w Stanach Zjednoczonych Marek Magierowski ujawnił szokujące kulisy wizyty szefa polskiego rządu w Waszyngtonie. Okazuje się, że premier Tusk nie tylko odrzucał zaproszenia do publicznych wystąpień, ale nawet zrezygnował ze spotkania z przedstawicielami „waszyngtońskiej śmietanki”, wybierając kolację w prywatnym domu Anny Applebaum.

W mediach społecznościowych opublikowano fragment nowej książki Marka Magierowskiego „Niedyplomatycznie. Warszawa-Tel Awiw-Waszyngton”. Fragment ten to relacja byłego ambasadora ze wspólnej wizyty w USA, jaką z okazji 25. rocznicy wstąpienia Polski do NATO odbyli prezydent Andrzej Duda i premier Donald Tusk.

- „Z kolei w trakcie przygotowań do wspólnej wizyty Andrzeja Dudy i Donalda Tuska w USA w marcu 2024 roku (pretekstem była dwudziesta piąta rocznica przystąpienia Polski do NATO) doszło do sytuacji odwrotnej. To szef rządu wirtualnie uciekał w róg sali, dążąc za wszelką cenę do maksymalnego ograniczenia kontaktu z prezydentem. Radosław Sikorski zaproponował wówczas organizację koktajlu w rezydencji dla kilkuset osób, z udziałem obu polskich przywódców oraz, jak to określił sam szef dyplomacji, „waszyngtońskiej śmietanki”. Podchwyciłem pomysł natychmiast (owszem, niekiedy w pełni zgadzałem się z ministrem), zaczęliśmy nawet wstępne przygotowania logistyczne”

- relacjonuje dyplomata.

- „Obaj wiedzieliśmy, że Amerykanie docenią koncyliacyjny gest. Prezydent zgodził się natychmiast na udział w tym przedsięwzięciu. Premier odmówił. Koktajl miał się odbyć wieczorem, w dniu przylotu delegacji. Ostatecznie Andrzej Duda pozostał w hotelu. Donald Tusk zaś udał się na… kolację do prywatnego domu Anny Applebaum, żony ministra Sikorskiego (między innymi z udziałem Marka Brzezińskiego, ambasadora USA w Polsce)”

- dodaje.

Donald Tusk nie skorzystał też z okazji, by przedstawiać wpływowym Amerykanom polskie stanowisko w kluczowych kwestiach i wyleciał z USA natychmiast po spotkaniu z prezydentem Bidenem.

- „Prezydent spędził wówczas w USA trzy dni. Szef rządu wyleciał niemal natychmiast po wspólnym spotkaniu z Joe Bidenem. Wcześniej odrzucił kilka zaproszeń do występów publicznych (między innymi od jednego z prestiżowych think tanków). Nie skorzystał z okazji, by opowiedzieć opinii publicznej za oceanem o priorytetach polskiej polityki zagranicznej, o naszym zaangażowaniu w pomoc dla Ukrainy, o współpracy militarnej między Warszawą a Waszyngtonem, o inwestycjach amerykańskich nad Wisłą. Ani w think tanku, ani w mediach (nie udzielił wywiadu żadnej amerykańskiej telewizji), ani na koktajlu dla waszyngtońskiej śmietanki, który ostatecznie się nie odbył”

- podsumowuje Magierowski.

Źródło: X.com, Fronda.pl

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej