Polityka

Wolne sądy już nie są autorytetem dla PO? Budka dalej gra morderstwem Pawła Adamowicza

Sąd Okręgowy w Gdańsku skazał dziś Stefana Wilmonta na dożywocie za zabójstwo prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza. Przewodnicząca składu orzekającego sędzia Aleksandra Kaczmarek ponad godzinę ogłaszała wyrok i jego uzasadnienie. Postanowiła również odpowiedzieć na trwającą od dnia śmierci polityka narrację części polskiej sceny politycznej, jednoznacznie stwierdzając, że „motywacja oskarżonego nie była polityczna”. Ocena sądu najwyraźniej nie ma jednak większego znaczenia dla polityków Platformy Obywatelskiej.

2 min czytania
Screenshot Facebook - Borys Budka
Screenshot Facebook - Borys Budka
Sąd Okręgowy w Gdańsku skazał dziś Stefana Wilmonta na dożywocie za zabójstwo prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza. Przewodnicząca składu orzekającego sędzia Aleksandra Kaczmarek ponad godzinę ogłaszała wyrok i jego uzasadnienie. Postanowiła również odpowiedzieć na trwającą od dnia śmierci polityka narrację części polskiej sceny politycznej, jednoznacznie stwierdzając, że „motywacja oskarżonego nie była polityczna”. Ocena sądu najwyraźniej nie ma jednak większego znaczenia dla polityków Platformy Obywatelskiej.

Po zamordowaniu Pawła Adamowicza politycy opozycji i sympatyzujące z nią media korzystali z każdej okazji, aby dowieść rzekomej odpowiedzialności partii rządzącej i mediów publicznych za tę zbrodnię.  

- „Paweł Adamowicz został zamordowany, tutaj, w Gdańsku, dlatego, że przez długie tygodnie i miesiące nie tylko hejterzy anonimowi gdzieś w sieci, ale wielka państwowa, PiS-owska machina każdego dnia i tygodnia starała się wmówić ludziom, że Paweł Adamowicz to wcielenie zła”

- przekonywał jeszcze w styczniu tego roku Donald Tusk.

Dziś sąd obalił tę narrację.

- „Stefan Wilmont charakteryzuje się skłonnościami do zaspokajania potrzeb i rozwiązywania konfliktów emocjonalnych poprzez zachowania i reakcje agresywne i manifestacyjne, często przeciwko autorytetowi lub władzy. Ma skłonność do przeżywania uczucia rozgoryczenia i gniewu na cały świat za rzeczywiste i wyimaginowane krzywdy. Prezydent miasta Gdańska Paweł Adamowicz był w jego odczuciu symbolicznie odpowiedzialny za doznane krzywdy. W związku z tym Stefan Wilmont czuł się upoważniony do odwetu, którym stało się jego zabójstwo”

- wyjaśniła sędzia Aleksandra Kaczmarek.

- „Wskazać jednak trzeba, że tak, jaki i przedmiotowa sprawa, nie była sprawą polityczną, tak i motywacja oskarżonego taka nie była. Powiązanie zamachu z polityką ma charakter nadinterpretacji wynikających z publicznego komentowania sprawy, a nie rzeczywistych przekonań oskarżonego”

- dodała.

Podkreśliła, że „skrajność poglądów” Wilmonta „była niezależna od konkretnych uwarunkowań politycznych”. Wskazała, że Paweł Adamowicz był „przypadkową osobą, symbolizującą w umyśle oskarżonego pierwotne źródło krzywdy postrzegane przez niego, tj. wymiar sprawiedliwości w Gdańsku i Platformę Obywatelską”.

Argumentacja sądu nie przekonuje jednak polityków Platformy Obywatelskiej. O wygłoszone przez sędzię Kaczmarek uzasadnienie pytany był na antenie Polsat News szef klubu PO Borys Budka.

- „Dla mnie to było zabójstwo polityczne, bo bezpośrednio przed nim ten zabójca wykrzyczał określone zdania. Mówił kogo nienawidzi, jakiej formacji”

- stwierdził.

- „Dalej podtrzymuję, że siewcą tej nienawiści, tej propagandy były media rządowe. Wszyscy widzieliśmy reportaże na temat śp. Pawła. Widzieliśmy jak propagandyści zatrudnieni w mediach państwowych gonili za nim, jak budowano tę atmosferę. Jeśli dzisiaj ktoś zobaczy te materiały, myślę, że sam wyda osąd”

- dodał, nie wspominając jednak, w jaki sposób śp. Pawła Adamowicza przed śmiercią traktowała jego formacja.

Wcześniej wpis w podobnym tonie opublikowała na Twitterze prezydent Gdańska Aleksandra Dulkiewicz.

Źródło: PAP, wPolityce.pl

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej