Wiadomości

Wysłannik Trumpa o rosyjskich dronach nad Polską: to był test Zachodu — i tak musimy odpowiedzieć

„Gdyby to wszystko wydarzyło się jednocześnie, można byłoby to nazwać wypadkiem. Ale sześć godzin dronów? To jest test — sposób, by sprawdzić, co zrobi Zachód. I musimy zareagować tak, jakby to był test” — powiedział gen. Keith Kellogg, specjalny wysłannik prezydenta USA ds. Ukrainy, komentując nocny incydent z 9 na 10 września, kiedy rosyjskie bezzałogowce naruszały polską przestrzeń powietrzną. Wypowiedź padła w wywiadzie dla „The Telegraph”.

2 min czytania
Fot. Screenshot - YouTube (Fox Business)
Fot. Screenshot - YouTube (Fox Business)
„Gdyby to wszystko wydarzyło się jednocześnie, można byłoby to nazwać wypadkiem. Ale sześć godzin dronów? To jest test — sposób, by sprawdzić, co zrobi Zachód. I musimy zareagować tak, jakby to był test” — powiedział gen. Keith Kellogg, specjalny wysłannik prezydenta USA ds. Ukrainy, komentując nocny incydent z 9 na 10 września, kiedy rosyjskie bezzałogowce naruszały polską przestrzeń powietrzną. Wypowiedź padła w wywiadzie dla „The Telegraph”.

Według relacji NATO i licznych doniesień medialnych, przez kilka godzin nad terytorium Polski przelatywały rosyjskie drony, wywołując alarmy i uruchamiając działania obrony powietrznej sojuszu. Zdarzenie stało się tematem pilnych konsultacji, a sekretarz generalny NATO podkreślił, że sojusznicy aktywnie wspierali polskie służby w neutralizowaniu zagrożenia.

Kellogg ocenił, że incydent ma charakter próbki reakcji Zachodu i wpisuje się w szerszą strategię Rosji. W rozmowie z „The Telegraph” zestawił ambicje Kremla z rewizjonistycznymi krokami w przededniu II wojny światowej, ostrzegając, że pokonanie Ukrainy otworzyłoby drogę do uderzenia w państwo NATO. Jednocześnie zaznaczył, że prezydent USA „za zamkniętymi drzwiami jest bardziej wściekły, niż publicznie” w sprawie zachowań Putina.

Z polskiej perspektywy kluczowe jest, że amerykański wysłannik jednoznacznie klasyfikuje incydent jako test determinacji sojuszu. To wzmaga presję na szybkie doprecyzowanie wspólnych procedur: zasad przechwytywania bezzałogowców nad terytorium Ukrainy (gdy stwarzają ryzyko „przebicia” do Polski), progów reakcji oraz wymiany danych rozpoznawczych. W tle trwają inne prowokacje militarne — przykładem jest świeże naruszenie estońskiej przestrzeni powietrznej przez rosyjskie MiG-31, po którym Tallinn uruchomił art. 4 Traktatu Północnoatlantyckiego. To spójny wzorzec „sondowania” obrony kolektywnej.

Źródło: the telegraph, the guardian, fronda.pl

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej